O autorach

Witajcie,

prowadzimy Kancelarię Adwokacką specjalizującą się w postępowaniach karnych w sprawach o wypadki drogowe oraz w dochodzeniu od zakładów ubezpieczeń wypłaty odszkodowań na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach drogowych.

Posiadamy wieloletnie doświadczenie w reprezentowaniu Klientów zarówno w postępowaniu przed Zakładami Ubezpieczeń, jak również w postępowaniu sądowym.

Nasz zespół tworzą Adwokat Mariusz Stelmaszczyk, Adwokat Małgorzata Fil, Adwokat Agnieszka Rzeszut oraz Aplikant Adwokacki Bartosz Nadwodny.

Prowadzimy Kancelarię Adwokacką w:

  • Warszawie przy ul. Okrężnej 11a (kontakt: tel. 697 053 659 oraz 22 629 00 36, mailowy: biuro@adwokat-stelmaszczyk.pl,  lokalizację Kancelarii oraz mapkę dojazdu znajdziesz w zakładce kontakt).

oraz 

  • Krakowie przy ul. ks. bp. Władysława Bandurskiego 66 lok. 5 (kontakt: tel. 502 879 577 lub 697 053 659, mailowy: fil@adwokat-stelmaszczyk.pl, lokalizację Kancelarii oraz mapkę dojazdu znajdziesz w zakładce kontakt).

oraz

  • Płocku przy ul. Stary Rynek 13 (kontakt: tel. 502 879 549 oraz mailowy: biuro@adwokat-stelmaszczyk.pl, lokalizację Kancelarii oraz mapkę dojazdu znajdziesz w zakładce kontakt).

Kancelarię Adwokacką w Warszawie prowadzą Adwokat Mariusz Stelmaszczyk, Adwokat Agnieszka Rzeszut oraz Aplikant Adwokacki Bartosz Nadwodny.

Kancelarię Adwokacką w Krakowie prowadzi Adwokat Małgorzata Fil.

Kancelarię Adwokacką w Płocku prowadzi Adwokat Mariusz Stelmaszczyk.

 

Nasz zespół:

Adwokat Mariusz Stelmaszczyk
Mariusz_Stelmaszczyk_s

Nazywam się Mariusz Stelmaszczyk. Mam 39 lat i jestem adwokatem. Wiedzę i doświadczenie w zakresie w sprawach o wypadki drogowe oraz w dochodzeniu od zakładów ubezpieczeń wypłaty odszkodowań na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach drogowych zdobyłem w trakcie orzekania jako sędzia Wydziału Karnego Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborza,  w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia, a także podczas praktyki adwokackiej.

Kontakt telefoniczny:  697 053 659 oraz 22 629 00 36
Kontakt mailowy: 

 biuro@adwokat-stelmaszczyk.pl

 

Adwokat Małgorzata Fil
Malgorzata_Fil-s

Nazywam się Małgorzata Fil i jestem adwokatem. Jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończyłam aplikację i złożyłam egzamin adwokacki w Izbie Adwokackiej w Warszawie. Przez cały okres aplikacji współpracowałam m.in. z adwokatem Mariuszem Stelmaszczykiem. Obecnie wraz z Nim prowadzę Kancelarię Adwokacką. Specjalizuję się w sprawach o wypadki drogowe oraz w sprawach o dochodzenie odszkodowania oraz zadośćuczynienia za skutki wypadków drogowych.

Kontakt telefoniczny:   502 879 577
Kontakt mailowy:

fil@adwokat-stelmaszczyk.pl

Adwokat Agnieszka Rzeszut
Agnieszka_Rzeszut

Nazywam się Agnieszka Rzeszut i jestem adwokatem. Przez cały okres aplikacji współpracowałam z Adwokatem Mariuszem Stelmaszczykiem. Specjalizuję się w sprawach o dochodzenie zadośćuczynienia oraz odszkodowania na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach drogowych.

Kontakt telefoniczny:  697 053 659
Kontakt mailowy:

rzeszut@adwokat-stelmaszczyk.pl

Aplikant Adwokacki Bartosz Nadwodny
Bartosz_Nadwodny

Nazywam się Bartosz Nadwodny i jestem aplikantem adwokackim. Od rozpoczęcia aplikacji współpracuję z adwokatem Mariuszem Stelmaszczykiem. Specjalizuję się w sprawach o wypadki drogowe oraz w dochodzeniu od zakładów ubezpieczeń wypłaty odszkodowań na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach drogowych.

Kontakt telefoniczny:  697 053 659 oraz 22 629 00 36
Kontakt mailowy:

nadwodny@adwokat-stelmaszczyk.pl


Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Poleć
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop
  • Drukuj
  • LinkedIn
  • RSS

62 odpowiedzi na „O autorach

  1. Marta pisze:

    Witam serdecznie,
    jestem sprawcą wypadku, podczas wyprzedzania samochodu jadacego przede mna, nie zachowalam ostroznosci i spowodowalam wypadek, w ktorym ucierpialo auto jadace z naprzeciwka jak i auto wyprzedzane przeze mnie.
    nikt podczas tego wypadku nie ucierpial,bylo pogotowei jednak nikt nie zostal zabrany do szpitala.
    policja proponuje dobrowolne poddanie sie kaze tj. 500 zl mandatu i 6 miesiecy pozbawienia mozliwosci jazdy samochodem.
    podczas przesluchania na polcji poddalam sie dobrowolnie kaze,
    jednak przemyslalam cala sytuacje w domu i zastanawiam sie czy slusznie.
    nie bylam nigdy osoba karana, nie spowodowalam nigdy wypadku, podczas tego wypadku bylam trzezwa, uwazam ze zaproponowana mi kara jest wysoka.
    chcialam zapytac Panstwa czy slusznie uwazam :)?
    czy moge skierowac pismo do Sadu,ze odstepuje od dobrowolnego poddania sie kaze?
    czy zmieni to moja sytuacje?
    czy istnieje jakas mozliwosc,aby zlagodzic ta kare?
    za wszelka pomoc dziekuje
    z poważaniem,
    Marta

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      co do zaproponowanej kary przez funkcjonariusza policji to powinna Pani sama sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli uważa Pani, że zaproponowana kara jest zbyt surowa, wówczas należy napisać do sądu oświadczenie, w którym cofa Pani zgodę na dobrowolne poddanie się karze. Jak cofnie Pani zgodę na dobrowolne poddanie się karze, to można złożyć swój wniosek także o dobrowolne poddanie się karze z własnymi warunkami, np. z wnioskiem o odstąpienie od zakazu prowadzenia pojazdów. Jedynie co mogę powiedzieć to zawsze można się starać o łagodniejszą karę.

  2. Anna pisze:

    Witam,
    Tydzień temu spowodowałam kolizje, czyli nie zatrzymałam się na STOPie. Nic się nikomu nie stało. Jeden i drugi samochód praktycznie nie ucierpiał, ale policjanci zatrzymali mi prawo jazdy i skierowali sprawę do sądu. Zadzwoniłam dzisiaj do sądu żeby się dowiedzieć jak została rozpatrzona moja sprawa i powiedziano mi że zatrzymano moje prawo jazdy na podstawie zagrożenia w ruchu drogowym. Czy jest możliwość, że jak dostane postanowienie z sądu i odwołam się to że zabiorą mi te prawo jazdy?
    Dodam, że prawo jazdy mam od ponad 2 lat, nie miałam wcześniej żadnej kolizji, nie miałam zabranych żadnych punktów karnych za inne wykroczenia.
    Proszę o szybką odpowiedź.
    Anna

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli dostanie Pani postanowienie o zatrzymaniu dokumentu prawa jazdy to od momentu odebrania postanowienia od listonosza ma Pani 7 dni na złożenie zażalenia. W uzasadnieniu zażalenia należy wskazać, że decyzja funkcjonariusza była nieuzasadniona oraz należy wskazywać po co jest Pani potrzebne prawo jazdy do codziennego życia. Dla przykładu praca, życie rodzinne itd.

      • Anna pisze:

        Witam,
        Złożyłam zażalenie 29.10 i sędzia po 3 tygodniach od złożenia powiadomił mnie, że zażalenie ropatrzy dopiero 14 stycznia. Przy składaniu tego pisma zostałam powiadomiona, że sąd do 30 dni ma czas na rozpatrzenie tego. To jak w końcu jest?
        Pozdrawiam

  3. Piotrek pisze:

    Witam.
    Dnia 27 listopada jadąc na imprezę z koleżanką wymusiłem pierszeństwo ,miałem na liczniku 30-40km/h ,zmieniałem pas z lewego na skrajnie prawy, w moim aucie Volvo V40 wersji poliftingowej prawy błotnik przedni trochę wgnieciony i kołpak poszedł ,w aucie poszkodowanego lekko zarysowany stary Passat B4 kombi. Z kierowcą drugiego auta nie udało się nawiązać porozumienia i zadzwonił na policję. W moim aucie byłem ja i moja koleżanka, w Passacie facet ok45lat i z tyłu siedziała dziecko 8lat. Czekaliśmy z 1,5h ,policja się zjawiła.Policjant zatrzymał moje prawo jazdy i powiedział ,że sąd zdecyduje czy odda czy nie. Dziś jest 3grudnia,dziś mija 6dzień od zdarzenia. Mam pytanie czy jest możliwość ,że odzyskam prawo jazdy.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w przedstawionej sytuacji należy należy jak najszybciej złożyć do Sądu stanowisko procesowe w przedmiocie wniosku policji o zatrzymanie dokumentu prawa jazdy. Powinien Pan wskazać w tym wniosku, że decyzja policjanta była bezzasadna i wnosić, aby Sąd zwrócił Panu dokument prawa jazdy. Jeżeli Sąd jednak wyda postanowienie o zatrzymaniu dokumentu prawa jazdy, wówczas od daty odebrania tego postanowienia ma Pan 7 dni na złożenie zażalenia.

  4. Grzegorz pisze:

    Witam. Byłem poszkodowany w stłuczce samochodowej w której na wskutek otwarcia się poduszki powietrznej miałem połamane obie ręce i to dość poważnie w szpitalu spędziłem 10 dni. Po wypadku (w ten sam dzień) przyszedł do mnie policjant z pytaniem czy chcę złożyć doniesienie na tego pana. Powiedziałem że nie. Sprawca został ukarany mandatem 300 zł. Co mogę i powinienem zrobić teraz jeżeli chciałbym żeby sprawca za to odpowiedział?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, powinien Pan sporządzić i wysłać do Prokuratury Rejonowej właściwej dla miejsca wypadku zawiadomienie o popełnieniu na Pana szkodę przestępstwa spowodowania wypadku drogowego z art.177 par. 1 k.k. W uzasadnieniu powinien Pan opisać przebieg zdarzenia oraz dołączyć kopię dokumentacji lekarskiej potwierdzającej pana obrażenia ciała powyżej 7 dni. By sprawa potoczyła się sprawniej proszę wskazać w zawiadomieniu również Pana nr telefonu – chodzi o przyspieszenie wezwania Pana na Komisariat Policji celem przesłuchania Pana w charakterze świadka.

      Te działania maja znaczenie nie tylko dla poniesienia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwo, ale również dla Pana roszczenie do Zakładu Ubezpieczeń z OC sprawcy wypadku o odszkodowanie i zadośćuczynienie.

  5. Tomasz pisze:

    Witam,

    około 3 lat temu spowodowałem wypadek samochodowy. U poszkodowanego stwierdzono uszczerbek na zdrowiu dłuższy niż 7 dni (złamana noga). Nie byłem pod wpływem alkoholu ani żadnych środków odurzających. Powodem wypadku był aquaplaning oraz nadmierna prędkość. Sąd wydał wyrok 3 lat w zawieszeniu na 5 lat oraz zakaz prowadzenia pojazdów na lat 5. Chciałbym się dowiedzieć czy mogę ubiegać się o skrócenie wyroku o połowę?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      zapewne Pana pytanie polega na tym, czy w Pana przypadku da się skrócić zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Otóż wszystko zależy od tego, kiedy wyrok w Pana sprawie się uprawomocnił. Jeżeli prawomocność wyroku nastąpiła przed 18 maja 2015 roku, wówczas może się Pan starać o skrócenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych po okresie 18 miesięcy. Natomiast jeżeli wyrok uprawomocnił się po 18 maja 2015 roku, wówczas może się Pan starać o skrócenie zakazu po połowie orzeczonego środka karnego. Na zakończenie należy wyjaśnić, iż de facto jest to skrócenie zakazu prowadzenia pojazdów, lecz Sąd orzeka o dalszym wykonywaniu środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów do pojazdów wyposażonych w blokadę alkoholową.

  6. Sylwia pisze:

    Dzień dobry, w miesiacu czerwcu mój tata miał wypadek, podczas wyprzedzania uderzył w samochód skręcający w lewo, teren zabudowany , (wieś przy trasie A4 ) , przed min jechał samochód Iveko a jeszcze przed Iveko ford fokus, tata nie widział fokusa, fokus uderzył w bok taty samochodu, kierowca z Iveko trąbił ale starszy Pan z fokusa nawet nie zareagował, nikomu nic się nie stalo, poza taty samochodem do kasacji, na poczatku tata uważal że to tylko jego wina, ( bo wyprzedzał )ale na policji pożniej powiedział ze nie do końca, udalismy sie do adwokata tata udzilił mu pełnomocnictwa, Idąc do adwokata oczekiwalismy że już na pierwszej rozprawie bedzie z tatą jako obrońca i będzie bronił tatę by nie było to z jego winy, bo kierowca skręcający w lewo nie zachował nalezytej otrożności, prosze o odpowiedż czy widzi Pan szansę na wygraną w sprawie i czy postepowanie adwokata jest słuszne. to nasza pierwsza styczność z sądem i adwokatem. Ale nie do końca mu wierzymy. Dziękuje za poradę.

    • Sylwia pisze:

      Uciekło mi jedno zdanie, mianowicie adwokat powiedział ze na pierwszej rozprawie to jego nie bedzie i jak tata nie zgodzi sie z wyrokiem to ewentualnie może sie odwołać.

      • Bartosz Nadwodny pisze:

        Witam,

        jeżeli zapadnie wyrok w sprawie Pani taty, wówczas zawsze może on się z tym wyrokiem nie zgodzić i się od niego odwołać. Należy przy tym pamiętać aby zmieścić się w ustawowych terminach. Od dnia ogłoszenia wyroku Pani ojciec ma 7 dni na złożenie do Sądu wniosku o uzasadnienie. Po wpłynięciu takiego wniosku Sąd sporządza uzasadnienie i wysyła na adres wskazany podczas przesłuchania przez Pani ojca. Od momentu kiedy Pani ojciec otrzyma uzasadnienie wyroku, Pani tata ma 7 dni na sporządzenie i wysłanie apelacji, w której powinien opisać z czym się nie zgadza. Proszę pamiętać, że jeżeli Pani ojciec spóźni się z terminem do wniesienia wniosku o uzasadnienie lub z terminem apelacji, wówczas wyrok staje się prawomocny i już nic nie da się zrobić.
        Niemniej jednak doświadczenie zawodowe wskazuje, że każda strona powinna być bardzo aktywna już w pierwszej instancji. Aktywna w sensie składania wniosków dowodowych czyli kolokwialnie mówiąc w pierwszej instancji należy wykazywać dowody, które wskazują na rację Pani ojca, ponieważ w II instancji szanse na uzyskanie pozytywnego rozstrzygnięcia diametralnie spadają.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      co do sprawstwa Pani taty w zaistniałej kolizji, to wszystko zależy od tego w jaki sposób był wykonywany manewr wyprzedzania przez Pani ojca. Jeżeli Pani tata wykonywał manewr wyprzedzania w dozwolonym miejscu, odpowiednio go sygnalizując i upewnieniu się, że nikt nie zamierza skręcać w lewo, wówczas wina w mojej ocenie leży po stronie kierowcy focusa. Niemniej jednak sprawę należy skierować do biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych aby ocenił, który kierowca był sprawcą kolizji drogowej.

  7. Marika pisze:

    Witam,
    ostatnio doszło do wypadku z moim udziałem. Wyjeżdżałam z drogi prywatnej (marketu) i skręcałam w lewo. Na drodze znajdował się bus który skręcał w prawo (do marketu) i wyjechałam na swój pas. Jednak busa wyprzedzał już inny pojazd X, którego nie widziałam. Ja się zatrzymałam w miejscu jak tylko go zobaczyłam, jednak pojazd X wjechał na chodnik potrącił dwie osoby i zatrzymał się kilka metrów za mną. Jedna osoba trafiła do szpitala ale tego samego dnia została wypisana. Chciałabym się spytać czyja wina jest w tym przypadku: czy tylko moja? czy 50%? Nikt nie dostał mandatu i czekamy na rozpatrzenie sprawy. Jaki mogę mieć konsekwencje z tego zajścia?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      na obecnym etapie postępowanie wstępnie jest ciężko powiedzieć, kto był sprawcą całego zajścia. Jednakże aby dokładnie przeanalizować sprawę trzeba zbadać czy kierowca, który potrącił pieszych wyprzedzał w miejscu dozwolonym do takiego manewru. Jeżeli manewr wyprzedzania był wykonywany w niedozwolonym miejscu, wówczas wstępnie można ocenić, iż wina leży po jego stronie. Niemniej jednak nie przesądzając kto był sprawcą zdarzenia drogowego, odpowiedzialność karna będzie zależała od stanu zdrowia pokrzywdzonych. Jeżeli któryś z pokrzywdzonych doznał obrażeń powyżej 7 dni, wówczas sprawa popełnił przestępstwo z art. 177 k.k. Natomiast jeżeli pokrzywdzony doznał obrażeń poniżej 7 dni, wówczas sprawca popełnił wykroczenie z art 86 k.w. czyli spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym.

  8. Ania pisze:

    Witam!miałam wypadek na motorze a mianowicie przejeżdżając na pasach nie zauważyłam matki z dzieckiem jak przechodzili nikomu nic się nie stało dziecko miało tylko małe zadrapania bo zdążyłam ich ominąć matka dziecka wezwała karetkę i lekarz nie stwierdził żadnych poważnych uszkodzeń ciała zabrano mi prawo jazdy i kazano czekać na sprawę co mi grozi z tego tytułu i czy sąd może mi zabrać prawo jazdy.mogę jeździć jeszcze tylko jutro bo dostałam taki papier i co dalej???

  9. regala pisze:

    Witam,tydzien temu mialam kolizje na drodze z rowerzysta nikomu nic sie nie stalo. Wezwalam policje poniewaz rowerzysta byl osoba maloletnia. Wina byla po mojej stronie poniewaz to ja nie zachowalam ostroznosci wyjezdzajac z parkingu. Policja z uwagi na to,ze nie mogli mi dac mandatu powyzej 500 zl zabrali mi prawo jazdy i sprawa zostanie skierowana do sadu. Bylam na przesluchaniu na policji gdzie zlozylam zeznania w sprawie okolicznosci zaistnialej kolizji i dowiedzialam sie,ze policjant ktory sporzadzal wniosek wystapil z wnioskiem u o zatrzymanie prawa jazdy na 15miesiecy. Dokumenty nie zostaly jeszcze zlozone do sadu. Nadmieniam,iz policjant ktory mnie przesluchiwal sam sie zdziwil,ze taki wniosek ktos wystosowal. Jestem osoba ktora ma od 19 lat prawo jazdy i nigdy nie mialam zadnej kolizji ani wypadku. Bez prawa jazdy nie mam mozliwosci dojechania do pracy ani zapewnienia dziecku dowozu do szkoly. Prosze o porade co powinnam w tej sytuacji zrobic.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w tej sytuacji po pierwsze należy dowiedzieć się na jakim etapie jest sprawa zatrzymanego prawa jazdy. Funkcjonariusz policji ma 7 dniowy termin aby wysłać do Sądu wniosek o zatrzymanie Pani prawa jazdy. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż Sąd rozpatrując sprawę będzie znał tylko stanowisko organów ścigania. W związku z tym powinna Pani sporządzić i wysłać do Sądu stanowisko procesowe w przedmiocie wniosku policji o zatrzymanie prawa jazdy, w którym to stanowisku powinna Pani wnosić o nieuwzględnienie wniosku policji. W uzasadnieniu powinna Pani w szczegółach opisać całe zdarzenie oraz okoliczność, iż na miejscu nikomu nic się nie stało oraz jak bardzo uciążliwe będzie dla Pani zatrzymanie prawa jazdy do czasu wyjaśnienia sprawy.

      • regala pisze:

        A czy wedlug Pana z praktyki istnieje szansa,ze sad przychyli sie do mojego wniosku o nie uwzglednianie wniosku policji o zatrzymanie prawa jazdy ?

  10. Ania pisze:

    Witam
    Podczas wykonywania sygnalizowanego manewru skrętu w lewo udeżyliśmy delikatnie w wymijający nas samochów. Pan napisał nam oświadczenie, ze jest sprawca wypadku ponieważ, wymijał nas na podwójnej ciągłej jadąc po pasie przeznaczonym do skrętu dla osób jadących z naprzeciwka. Nie chciał wzywania policji ponieważ nie chciał dostać mandatu. Po miesiącu okazało się ze zdanie zmienił i teraz jesteśmy u ubezpieczyciela uznani współwinnymi wypadku. Mąż wstępnie pytał na policji i powiedziano mu, że powinniśmy skierować sprawę do sądu. Czy faktycznie osoba która wymija w miejscu niedozwolonym w takiej sytuacji jest winna kolizji?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      wstępnie można ocenić, iż kierowca, który wyprzedza inny pojazd w miejscu niedozwolonym jest sprawcą kolizji w przypadku lewoskrętu. W Państwa sytuacji jeżeli kierowca, który wyprzedzał nie przyznaję się do winy, powinniście Państwo złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia wykroczenia. Po wszczęciu procedury przez policję powinniście zeznać jak wyglądała cała sytuacja i żądać ścigania tego kierowcy.

  11. Kasia pisze:

    Witam, w kwietniu zatrzymalam sie na skrzyzowaniu swietlnym,przede mna stal samochod. Wlaczylo sie zielone swiatlo ruszylismy po czym samochod przede mna nagle zahamowal ja doslownie musnelam auto przedemna. Na obu samochodach nie bylo sladow kolizji. Zjechalusmy na pobocze Pani niby doznala skrecenie kregoslupa w odcinku szyjnym, zalecenie odpoczynku 14dni. Sprawa skierowana do sadu, sad orzekl warunkowe umorzenie rok proby, 500zl na fundacje pokrzywdzonym 500zl nawiazki dla poszkodowanej. Co teraz? Czy Pani ta moze wystapic jeszcze o jakies zadoscuczynienie?czemu oc samochodu nie dziala w tym momencie by nawiazke jej wyplacic?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      pokrzywdzona jak najbardziej może dochodzić zadośćuczynienia lub odszkodowania za doznaną krzywdę. Może tego roszczenia dochodzić od Pani lub Pani ubezpieczyciela z tytułu OC. Natomiast co do nawiązki, którą Sąd orzekł w stosunku do Pani to jest tak zwany środek karny, który ma cel zapobiegawczy i wychowawczy i jest skierowany wyłącznie do Pani a nie do Pani ubezpieczyciela.

  12. Anna pisze:

    Witam. Mąż jadąc motorem z kolega,uderzył w auto fiata punto.Kierowca auta wyjezdzał na wstecznym na główną drogę,mąż jadąc prawym pasem z góry uderzył w bok auta na swoim prawym pasie.kierowca auta nie odniósł obrażen,lekko uszkodzone auto.Pasażer motoru(kolega męża)odniósł lekkie obrażenia w postaci zewnętrznych odrapań.Został zabrany do szpitala,z którego na własne żądanie się wypisał od razu.Mąż odniósł poważne obrażenia wewnętrzne.operowano mu płuco,ma połamane rzebra i odme urazową.Od 10 dni jest w śpiączce farmakologicznej.Mąż jechał z dużą predkością i był pod wpływem alkoholu.Nie ma uprawnien do poruszania się motorem,lecz posiada prawo jazdy kategorji B.Co grozi mężowi za jazdę pod wpływem alkoholu,gdy tylko mąz jest poszkodowany?I czy może mu być odebrane prawojazdy kategorii B.Nadmienie iż policja wszczęła śledztwo o przestępstwo określone w art. 177& 1 kk.Proszę bardzo o odpowiedz,z góry za to bardzo dziękując.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, w swoim zapytaniu poruszyła pani dwie kwestie, które wymagają odrębnego omówienia:

      1. Z Pani opisu wynika, że Pani mąż prowadził motor, a więc pojazd mechaniczny znajdując się w stanie nietrzeźwości. Oznacza to, że popełnił przestępstwo z art.178a par. 1 k.k. To, jakie konsekwencje mu za to grożą zależy od takich czynników, jak: stopień nietrzeźwości, a więc jak mocno był pijany w czasie prowadzenia motocykla, czy zostanie uznany za winnego spowodowania wypadku drogowego, czy też winą za wypadek zostanie obciążony kierowca Fiata Punto, czy pani mąż jest osoba nie karana za przestępstwo, a w szczególności za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji i w końcu jak poważnego uszczerbku na zdrowiu dozna Pani mąż. Wśród tych czynników najważniejsze znaczenia mają 2 – stopień nietrzeźwości męża oraz ustalenie kto spowodował wypadek, Pani mąż czy kierowca Fiata Punto. Będę mógł udzielić Pani precyzyjniejszej odpowiedzi po przekazaniu tych informacji.

      2. Z Pani opisu wynika, że wypadek spowodował kierowca Fiata Punto, a nie Pani mąż. Kierujący pojazdem wykonując manewr cofania ma obowiązek upewnić się, czy pas ruchu, na który wjeżdża jest wolny i bezwzględnie powinien ustąpić pierwszeństwa znajdującym się tam pojazdom. Bazując na Pani opisie Pani mąż poruszał się do przodu prawym pasem ruchu, zaś kierowca Punto nie zachował należytej ostrożności podczas wykonywania manewru cofania i nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu pani mężowi, na skutek czego doprowadził do zderzenia z prowadzonym przez pani męża motocyklem, a więc popełnił przestępstwo spowodowania wypadku drogowego z art.177 par. 1 lub 2 k.k. na szkodę Pani męża.
      Jak już wskazałem, taki wniosek płynie z podanego przez Panią opisu zdarzenia. Ważne jest, by Pani mąż lub ustanowiony przez niego pełnomocnik wziął aktywny udział we wszczętym przez Policję dochodzeniu o przestępstwo z art.177 par. 1 k.k., by zapobiec ustaleniu, że to pani mąż jest winnym spowodowania wypadku drogowego.Chodzi o to, że po stronie kierowcy Fiata Punto może powstać pokusa przedstawienia w trakcie zeznań na Policji niezgodnego z prawdą przebiegu zdarzenia by uchronić się przed odpowiedzialnością za przestępstwo spowodowania wypadku drogowego, w szczególności, gdy dowie się, że Pani mąż był nietrzeźwy.

      Powinna Pani wiedzieć, że stan nietrzeźwości pani męża nie ma znaczenia dla ustalenia kto spowodował wypadek drogowy. Często się bowiem zdarza, że to trzeźwy kierowca jest winnym spowodowania wypadku, gdyż to on złamał przepisy ustawi prawo o ruchu drogowym, np. te dotyczące wykonywania manewru cofania.

      Ustalenie, kto ponosi odpowiedzialności karną za spowodowanie wypadku drogowego ma dla Pani męża podstawowe znaczenie z następujących powodów:

      1. jeśli to pani mąż zostanie uznany za winnego spowodowania wypadku drogowego, wówczas poniesie surowszą karę za prowadzenie motocykla w stanie nietrzeźwości, ponadto będzie musiał z własnych pieniędzy pokryć szkody, np. uszkodzenia samochodu Fiat Punto.

      2. Jeśli to kierowca Fiata Punto zostanie uznany za winnego wypadku drogowego, wówczas wpłynie to łagodząco na wymiar kary dla Pani męża za przestępstwo prowadzenia motocykla w stanie nietrzeźwości, a ponadto Pani mąż uzyska z zakładu ubezpieczeń z OC kierowcy Fiata Punto zadośćuczynienie za ból, cierpienie, odszkodowanie obejmujące wszelkie koszty, jakie poniesiecie w związku z leczeniem męża.

      Jeśli będzie Pani potrzebowała pomocy w tej sprawie, proszę o kontakt mailowy na biuro@adwokat-stelmaszczyk.pl lub telefoniczny.

  13. Anna pisze:

    Podczas lewoskrętu uderzył we mnie nadjeżdżający z naprzeciwka motocyklista. Skręt rozpoczęłam przy pustej jezdni. Po kolejnym upewnieniu się czy mam wolną jezdnię zatrzymałam się na osi jezdni przepuszczając motocyklistę. Motocyklista nie zrobił nic, żeby kolizji uniknąć; nie zwolnił, dodatkowo początkowo jadąc środkiem jezdni zaczął zbliżać się do osi jezdni. W momencie kolizji stałam na osi, zderzak mógł być lekko wysunięty. Czy moja wina jest bezsporna?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      manewr lewoskrętu należy do jednego z najniebezpieczniejszych manewrów. W związku z tym przy wykonywaniu takiego manewru musi Pani zachować szczególną ostrożność. Jeżeli Pani była trakcie skrętu w lewo i nie ustąpiła Pani pierwszeństwa przejazdu motocykliście jadącemu na wprost, wówczas to Pani jest sprawcą kolizji drogowej. Zachowanie motocyklisty, które Pani opisuje mogło tylko przyczynić się do całego zdarzenia ale to nie czyni, że jest on sprawcą zaistniałego zdarzenia drogowego.

  14. bercik019 pisze:

    Witam, stałem na światłach na pasie do skrętu w prawo, wjechałem na nadającym zielonym sygnale (nie był to warunkowy skręt w prawo ,ani sygnalizator kierunkowy) gdy wchodziłem w zakręt w drogę poprzeczną widziałem u pieszych światło czerwone , po upewnieniu się kontynuowałem jazdę przez przejście dla pieszych, będąc na wysokości pasów zapaliło się na przejściu dla pieszych zielone, Panie postawiły nogę na przejściu dla pieszych w momencie gdy najwidoczniej opuszczałem już pasy, moje całe auto było na środku przejścia ( widoczne z kamery miejskiej). W dodatku dodam iż sygnalizacja na tym skrzyżowaniu w mojej ocenie nie funkcjonuje dobrze bo nie daje możliwości bezpiecznie opuścić skrzyżowania kierowcom którzy wjechali na końcówce zielonego światła, ponieważ gdy zapala się pomarańczowe dla kierowców skręcajacych w prawo w droge poprzeczną, dosłownie w tym samym czasie zapala się zielone dla pieszych . Piesi zgłosili na policję nie udzielenie pierwszeństwa po nr rejestracyjnych , po godzinie miałem patrol w domu i zatrzymali mi prawo jazdy do sprawy, dodam iż Pan Policjant miał nagranie jak funkcjonuje sygnalizacja na tym skrzyżowaniu i wmawiał mi wjechanie na pomarańczowym świetle , jako dowód miał tylko zdjęcie z kamery miejskiej jak moje auto jest całe na pasach a piesi stawiają na pasach krok. Wiem ze za takie coś grozi mandat w wysokości 350zł i 10pkt karnych jednak Policja nie wystawiła mandatu i zatrzymała za pokwitowaniem prawo jazdy do sprawy, na podstawie art o stworzeniu zagrożenia w ruchu drogowym innym niż kolizja.
    Proszę o informację czy piesi mogą żądać jakiejś nawiązki (odszkodowania) skoro do niczego nie doszło, jakie sa szanse na odzyskanie prawa jazdy ?
    Dodam iż nagrałem jak funkcjonuje sygnalizacja i załączam to jako dowód w sprawie

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, odpowiadając na Pana pytania:
      1. piesi nie mają wobec Pana żadnych roszczeń, tzn. nie mogą żądać od Pana nawiązki, zadośćuczynienia, odszkodowania, jednym słowem nie mogą żądać od Pana jakichkolwiek pieniędzy, skoro nie ponieśli w tym zdarzeniu jakiejkolwiek szkody.
      2. w świetle opisanej przez Pana sytuacji – skoro wjechał Pan w poprzeczną drogę na przejście dla pieszych podczas zielonego światła nadawanego przez sygnalizator, to nie popełnił pan wykroczenia drogowego. Kluczowe znaczenie w Pana sprawie będzie miało ustalenie czy przekroczył pan linię sygnalizatora na zielonym czy pomarańczowym świetle.

  15. Sylwia pisze:

    Bardzo proszę o pomoc w zeszłym roku miałam kolizję samochodową wyjeżdzałam z drogi wewnetrzej skręcałam na prawo w drogę główną z naprzeciwka z zakrętu wyjeżdzała nauka jazdy swiom pasem więc ja zaczełam włączać się do ruchu i kiedy byłam jużprzodem na jezdni nagle za nauki jazdy wyskoczył samochód.Kiedy go zobaczyłam to zachamowałam i on mnie uderzył w przód auta.Sprawa jest nadal w toku ja miałąm złamane kręgi szyjne.Sprawa jest prowadzona jako wykroczenie ale sad powołał biegłego który orzekł że to powinno iść pod karną.Czekamy jeszcze na opinię biegłego kogo to jest wina.Moje pytanie czy jeżeli uznają moją winę jaką kare mogę dostać i czy jest możliwość że zabiorą mi prawo jazdy.Nadmienię że było już powołanych 4 biegłych którzy odmówili podjęcia się sprawy ze względu na znajomość tego Pana co we mnie uderzył.Proszę o pomoc.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli biegły uzna, że jest Pani sprawcą zaistniałego zdarzenia drogowego to niezależnie od tego czy organy ścigania przedstawią Pani zarzut spowodowania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym z art. 86 par. 1 k.w. lub zarzut spowodowania wypadku drogowego z art. 177 par 1 k.k., to w obu przypadkach Sąd może ale nie musi orzec wobec Pani zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. W przypadku kolizji drogowej czyli popełnienia wykroczenia Sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres od 6 miesięcy do lat 3. Natomiast w przypadku przestępstwa spowodowania wypadku drogowego zakaz może być orzeczony na okres od 1 roku do 10 lat. W przypadku wykroczeń zakaz może być orzeczony w miesiącach i latach natomiast w przypadku przestępstw tylko w latach, czyli rozmawiamy o zakazie na 1 rok lub 2 lata albo 3 lata itd.

  16. hagoromo pisze:

    Mam problem a mianowicie dostałem mandat jako pasażer pojazdu, za otwarcie drzwi i spowodowanie kolizji. Mandat oczywiście zapłaciłem. I tu pojawia się moje pytanie czy ja jestem zobowiązany do pokrycia kosztów związanych ze zdarzeniem, bo właściciel auta wydaje mi się że próbuje wyłudzić dość sporą kwotę ode mnie i straszy mnie sądem. Jestem studentem i nie jestem nigdzie zatrudniony.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      niestety nie mam dla Pana dobrych wiadomości. Pan jako osoba, która doprowadziła do uszkodzeń w innym samochodzie jest zobowiązana do naprawienia szkody. Oznacza to, że pokrzywdzony może się od Pana domagać odszkodowania za powstałą szkodę. Niemniej jednak jeżeli uważa Pan, że kwota jest zbyt wygórowana, może domagać się zbadania sprawy przez biegłego rzeczoznawcę, który powinien ocenić, ile będzie kosztowała naprawa uszkodzonych części.

  17. afloren pisze:

    Witam serdecznie,

    Bardzo proszę o poradę.Ostatnio jadąc rano do pracy ,wyprzedzałam auto,kierowca ewidentnie się ze mną ścigał i dociskał pedał gazu,ciężko było mi go wyprzedzić ,az w końcu z naprzeciwka zaczęło nadjeżdżać auto więc musiałam wjechać między tego faceta a auto jadące przed nim,w rezultacie udało mi się go wyprzedzić..gdy auto jadące z naprzeciwka minęło nas wyprzexdziłam kolejne auto przede mna…i jechałam prosta drogą aż do ronda,Pan którego wyprzedziłam dogonił mnie i na rondzie zjechał za mną i za jeszcze jednym autem jadącym za mną ,najpierw wyprzedził jego póżniej mnie,oba manewry w miejscu zabronionym dodam..nagle będąc przede mną zaczął gwałtownie hamować ,próba wyprzedzenia go skutkowała blokadą drugiego pasa przez niego ..az w końcu tak zahamował ze delikatnie w niego uderzyła,żadnemu z aut nic sie nie stało…nadal nie odpuszczał kazał mi zjechać na pobocze itp,blokował droge,hamował..w końcu udało mi się skrecic w lewo w jakąś wioskę ,niestety to nie pomoglo,facet zawrócił i zaczął mnie gonić ,jeżdzić za mną, blokować droge,wezwał policje ..zatrzymałam się ..policjant wysłuchał naszych zeznan,tylko problem w tym ze wersja tego pana mijała się z prawdą,powiedział ze dwa razy go uderzyłam i dlatego mnie gonił itp.inna wersja tez podana przez niego ze moje wyprzedzanie zmusiło go do tak gwałtownego hamowania ze wszystko w aucie mu powypadalo i jecvhal za mna zeby powiedzieć mi „jak jeżdżę”…facet ewidentnie był winny ,ale nie swiadomy tego,to ze mnie zrobił tego złego kierowce ,byl na tyle bezczelny ze przy policjancie potrafił mnie nazwać nienormalną,każda podana przez niego wersja jest inna i odbiega od rzeczywistosci,nie widzę swojej winy .sprawa została skierowana do sądu bo nie przyjęłam mandatu …proszę mi powiedzieć jakie w tej sytuacji mam szanse??

    • afloren pisze:

      Gdyby nie zachowanie tego pana na drodze nie doszlo by do takiej sytuacji..ewidentnie widać ,że chciał mi dać nauczkę tylko nie wiem z jakiego powodu..tym bardziej ze to ten Pan swoim zachwaniem stwarzał zagrozenie nie ja..,podczas robienia przez policjantow zdjec sami policjanci krecili glowami bo autom nic sie nie stało ,moje miało 2 granatowe jakby rysy ktore schodzily gdy tarlo sie palcem…jakby było brudne..

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w związku z nieprzyjęciem mandatu sprawa zostanie skierowana do Sądu. Tutaj musi Pan uważać, ponieważ Sąd na podstawie już zebranego materiału dowodowego może wydać wobec Pana wyrok nakazowy. Wyrok nakazowy jest wydawany na posiedzeniu niejawnym, co oznacza, że żadna ze stron nie będzie wzywana do Sądu. Od momentu odebrania takiego wyroku ma Pan 7 dni na złożenie do Sądu sprzeciwu od tego wyroku i jeżeli taki sprzeciw Pan złoży, wówczas sprawa na zasadach ogólnych trafi do Sądu, czyli będzie wyznaczony termin rozprawy i tam należy dochodzić swoich racji. W Sądzie będzie zeznawał Pan oraz kierowca drugiego samochodu. Kiedy kierowca drugiego pojazdu będzie zeznawał proszę pytać o szczegóły, ponieważ jak opisał Pan wcześniej podawał kilka wersji wydarzeń. Jeżeli tak samo będzie robił w Sądzie, wówczas Sędzia Przewodniczący może nie dać jego zeznaniom waloru wiarygodności i zostanie Pan uniewinniony od czynu.

  18. Inez pisze:

    Witam serdecznie!

    Piszę w imieniu mamy, która została poszkodowana w wypadku drogowym i będę bardzo wdzięczna za poradę, bo ona bardzo to przeżywa. Ucierpiała fizycznie i podłamała się psychicznie- przez całe życie jeździła wzorcowo, bezwypadkowo, a tymczasem zawinił drugi uczestnik zdarzenia. Mama prowadziła samochód osobowy, jadąc swoim pasem a wszystko miało miejsce ok. 400 metrów od domu w grudniu 2015 ok. godz. 6:30. Jadący przeciwnym pasem bus osobowy (wiozący pasażerów) wyprzedzał z dużą prędkością jadący przed nim samochód osobowy, wyjechał na pas należący do mamy prosto na zderzenie czołowe. Było ślizko, więc mama „widząc jadący na nią bus uciekała na prawe pobocze (wszystko działo się na wsi- gdzie nie było latarni wzdłuż szosy). Domyślam się, że tamten samochód jechał z dość dużą prędkością, ponieważ wbił się w mamy samochód. Toyota avensis, którą jechała mama nadaje się już tylko do kasacji, na liczniku mamy auta po wypadku była prędkość 35km/h. Według znaków ograniczenie jest tam do 50km/h. Mama jechała przepisowo i napewno miała włączone światła, ponieważ o tej porze roku jest całkowicie ciemno-bez świateł nie ujechałaby daleko w sytuacji, kiedy droga/szosa nie ma oświetlenia w postaci latarni. Poza tym zanim mama wyjechała z podwórka, miała dwóch świadków, którzy widzieli że ma włączone światła. Jedna z tych osób o twierała i zamykała za nią garaż a druga szykowała się do pracy. Nie było ofiar śmiertelnych, ale 4 osoby z osobowego busa trafiły do szpitala. Mama, będąc w szoku nie chciała wsiąść do karetki. Zawiózł ją własnym samochodem syn tego samego dnia, widząc, że mama strasznie cierpi. Wygląda to w tej chwili tak, że mama ma założony gips na całej lewej nodze, lewa ręka w temblaku i bardzo mocno potłuczona klatka piersiowa (czarne sińce) oraz kręgosłup szyjny. W komisariacie policji dowiedzieliśmy się telefonicznie, że sprawa jest na etapie oczekiwania na dokumentację medyczną osób, które zabrała karetka. O mamie nic nie wiedzą, że coś jej dolega, bo zawieżliśmy ją we własnym zakresie, więc nie mają żadnej informacji. Mało tego, nie nalegali mocno na dokumenty medyczne mamy kiedy powiedziałam o sprawie przez telefon, aby uzupełnić sprawę o uszczerbek na zdrowiu jakiego doznała mama. Ponadto wiem także, że mama ma status świadka. W mojej i mamy ocenie mama powinna mieć status poszkodowanej, bo jechała swoim pasem zachowując prawidłową prędkość, opony miała zimowe, światła włączone i ogólnie rzecz biorąc samochód był sprawny. Cud sprawił, że przeżyła. Jednak na policji mama ma status świadka. Kierowca, który zmieniał pas, wyprzedzając inny samochód wjechał na pas mamy źle oceniając odległość, albo nie wiemy z jakiej przyczyny… Tuż po wypadku światła w mamy samochodzie nie świeciły, jedno było totalnie zniszczone a w drugim żarówka pozostała w całości. Podejrzewamy, że skoro akumulator w wypadku także uległ uszkodzeniu to światła zwyczajnie zgasły (wrak samochodu stoi na podwórku rodziców). Światła busa świeciły po wypadku, bo bus aż tak bardzo nie został zniszczony. Policjant podobno usłyszawszy od kierowcy busa (i świadka, który zjawił się za chwilę nie wiadomo skąd), że mama nie miała włączonych świateł podczas jazdy- zabrał żarówkę do analizy. Nie wiemy co dalej… Mama płacze na samą myśl o tej sprawie- o unieruchomieniu i bólu, który przeżywa,- o stracie materialnej w postaci auta i nie śpi po nocach, bo śni jej się wypadek. Byliśmy w szpitalu z upowaznieniem po ksero dokumentacji medycznej i dostaliśmy, ale okazało się, że w karcie informacyjnej mamy popełnili błąd w adresie (nie wpisali pierwszej litery miejscowości a zamiast gminy raz jeszcze powtórzyli miejscowość). Zabraliśmy te dokumenty, ale domyslam się, że w przypadku sprawy karnej w sądzie to nie będzie wiarygodne. W szpitalu poprawną kartę może wydrukować lekarz, który mamę przyjął a ten jest na dość długim urlopie. Czy to nie jest tak, że policja sama powinna zwrócić się do szpitala po otrzymaniu od mamy zawiadomienia, że doznała uszczerbku na zdrowiu? Myślę, że też dość ważne w tej sprawie jest też to, że mama w dniu wypadku podpisała coś, bo policjant prosił, ale nie wie co. Dzwoniąc na komisariat dowiedziałam się, że to były zeznania. Jednak mama wogóle nie jest w stanie nam powiedzieć, co podpisała. Będę bardzo wdzięczna za poradę w tej szczególnej sytuacji.

    Z góry ślicznie dziękuję

    Inez

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jak dobrze zrozumiałem Pański wpis na blogu to Pana mama po pierwsze odniosła obrażenia powyżej 7 dni a po drugie jest pokrzywdzoną w całej sytuacji. Jednakże pojawia się problem, ponieważ jakiś świadek stwierdził, że Pana mama jechała bez świateł. Niemniej jednak nie przesądzając o zakończeniu powyższego zdarzenia drogowego to że Pana mama jest na dzień dzisiejszy świadkiem jest normalną standardową procedurą. Otóż w sprawach, w których nie wiadomo komu przedstawić zarzut spowodowania wypadku drogowego na początku wszystkich uczestników przesłuchuje się w charakterze świadków aby organy ścigania mogły ocenić kto jest sprawcą a kto pokrzywdzonym w całym zajściu. Jeżeli funkcjonariusze ocenią, że sprawcą był kierowca busa i jemu zostanie przedstawiony zarzut, wówczas Pana mama będzie pokrzywdzoną i będzie mogła dołączyć do akt sprawy dokumentację medyczną ze szpitala.

      Na dzień dzisiejszy Pana mama musi śledzić całą sprawę i dzwonić do policjanta na jakim etapie jest sprawa. Mianowicie pytać czy nie będzie umorzona, ponieważ jeżeli organy ścigania sprawę umorzą, wówczas pozostanie dla Pana mamy tylko droga cywilna i związane z tym odszkodowanie lub zadośćuczynienie.

      • Inez pisze:

        Bardzo dziekuję za wyjaśnienie. Niestety dowiedzieliśmy się, że na komisariacie, który prowadził sprawę w bardzo szybkim tempie ją umorzono. Zajście miało miejsce w grudniu i również w grudniu 2015 podczas rozmowy telefonicznej policjant otrzymał ode mnie informację, że dokumenty medyczne mamy będą dostarczone po otrzymaniu ich ze szpitala. Mama doznała obrażeń powyżej 7 dni, ale najwyraźniej rozmowa telefoniczna nie jest wiążąca dla policjanta, z którym rozmawiałam.

        Dziękuję za pomoc i pozdrawiam

  19. kolizja drogowa podczas wyprzedzania pisze:

    witam dziś miałem taką sytuację że poruszałem się po za terenem zabudowanym na prostym odcinku drogi żadnych znaków zakazu wyprzedzania. Sprawa wyglądała następująco jechałem z tatą za autem które jechało gdzieś 40 km na h postanowiłem je wyprzedzić więc włączyłem kierunkowskaz i gdy przód mojego auta już był wyraźnie przed przodem wyprzedzonego auta to jego kierujący wrzucił lewy kierunek i zjechał po za oś jezdni tak że uderzył w moje prawe przednie drzwi w sumie otarł mi przednie drzwi tylne i tylny błotnik na miejsce zdarzenia wezwałem policję która uznała winę kierowcy wykonującego lewoskręt. mam następujące pytanie otóż winny nie przyjął mandatu i sprawa poszła do sądu więc kiedy dostanę wezwanie do sądu i czy mam szanse wygrać sprawę z góry dziękuję za odpowiedz
    Odpowiedz

  20. Jadwiga pisze:

    Chciałam jeszcze dodać że dostałam karę grzywny 5000tyś plus 80 stawek po 10 zł plus koszta sądowe,łącznie 6000 tyś.Jestem osobą bezrobotną i przyznałam się do winy,czy mam jakieś szanse na wcześniejszy odbiór prawa jazdy? dziękuje z poważaniem Jadwiga

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Najnowsza nowelizacja Kodeksu karnego oraz niektórych ustaw z dnia 20 marca 2015r., która weszła w życie z dniem 18 maja 2015r. dodała do Kodeksu karnego wykonawczego art. 182a, zgodnie z którym Sąd ma możliwość po upływie co najmniej połowy okresu trwania zakazu wydać postanowienie o dalszym wykonywaniu zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych poprzez możliwość prowadzenia wyłącznie samochodów wyposażonych w blokadę alkoholową.

      Należy podkreślić, iż nie jest to rzeczywiste skrócenie okresu orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, a jedynie możliwość wydania przez Sąd na wniosek skazanego po upływie połowy okresu trwania zakazu postanowienia o dalszym wykonywaniu tego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową.

      Innymi słowy, powyższe oznacza, że Sąd może orzec, iż skazany po upływie połowy okresu trwania zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, będzie mógł prowadzić wyłącznie pojazdy mechaniczne, które są wyposażone w blokadę alkoholową.

  21. Grażynka pisze:

    Witam panie Bartoszu,
    Jest Pan moim idolem, pańska strona internetowa pomogła tak wielu ludziom.
    Uważam Pana za wspaniałego człowieka.
    Pozdrawiam cieplutko,
    G.

  22. DomŻuan pisze:

    witam /do przedmówcy:
    Mysle, ze idol to za duze słowo, przepraszam za szczerosc, ale zabrzmialo mi to zbyt krotochwilnie.
    nie zmienia to faktu, ze Pam Bartosz jest wzorem dla wielu mlodych ludzi mlodego pokolenia i nie tylko, którzy wsiadaja za kierownice.Czytajac niektore posty Pana Bartosza doszzedlem do wniosku, ze w zyiu nie mozna oceniac ksiazki po odkladcce.Amen
    o-ka pozdrrawia 🙂

  23. Kapsiu pisze:

    witam /do przedmówcy:
    Mysle, ze idol to za duze słowo, przepraszam za szczerosc, ale zabrzmialo mi to zbyt kolokwialnie.
    nie zmienia to faktu, ze Pan Bartosz jest wzorem dla wielu mlodych ludzi mlodego pokolenia i nie tylko, którzy wsiadaja za kierownice.

  24. mikuś pisze:

    Witam serdecznie,
    niedawno miałam wypadek. Wyjeżdzjąc z drogi podporządkowanej, z której wyjazd jest pod górkę a dodatkowo dochodzą bariery, nie ustąpiłam pierwszeństwa przejzadu osobie kierującej motocyklem. Dodam, iż kierowca jednośladu poruszał się w terenie zabudowanym przekraczając dopuszczalną predkość. Policja zatrzymała mi prawo jazdy. Z opini policjanta wina leży po obu stronach. Czy w zaistniałej sytuacji mogę odwoływać się o umożenie postępowania w sprawie zatrzymania prawa jazdy?
    Proszę o odpowiedź.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli funkcjonariusz Policji dokonał zatrzymania prawa jazdy, wówczas ma 7 dni na to aby złożyć do Sądu wniosek o zatrzymanie prawa jazdy. Jeżeli Sąd wyda postanowienie o zatrzymaniu dokumentu prawa jazdy, wówczas od daty odebrania postanowienia ma Pani 7 dni na złożenie zażalenia, w uzasadnieniu którego proszę wpisać Pani wątpliwości, do czego wykorzystuje Pani dokument prawa jazdy oraz jakie konsekwencje będą dla Pani w przypadku jego zatrzymania. Natomiast przed wydaniem postanowienia przez Sąd może Pani sporządzić stanowisko procesowe, w którym powinna Pani wnosić o nieuwzględnienie wniosku policji.

  25. mikuś pisze:

    Niestety na złożenie zażalenia przed skierowaniem sprawy do Sądu jest już za póżno. Czy Pana zdaniem, z wcześniej opisanych sytuacji, Sąd zwróci mi prawo jazdy? Dodam, że jestm osobą uczącą się zaocznie. Do szkoły dojeżdżam ponad 30 km i prawo jazdy jest mi nie zbędne.

  26. Paweł pisze:

    Witam,
    mam pytanie, czy poniższe obrażenia naruszają czynności narządów powyżej 7 dni:
    – stłuczenie powłok brzucha,
    – pęknięcie głowy II kości śródręcza prawego,
    – stłuczenie miednicy z obrzękiem i zasinieniem,
    – obrzęk okolicy nadgarstka prawego,
    – stłuczenie odcinka szyjnego kręgosłupa.
    Powyższe obrażenia powstały w wyniku wypadku komunikacyjnego. Pęknięcie nie wymagało unieruchomienia ręki.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      biegły z zakresu medycyny sądowej jest osobą, która na podstawie dokumentacji medycznej oceni, czy obrażenia, które powstały są powyżej lub poniżej 7 dni. Jednakże można wstępnie ocenić, że pęknięcie kości będzie obrażeniami powyżej 7 dni. Natomiast musi Pan poczekać na opinię biegłego i wówczas sprawa się wyjaśni.

  27. Poszkodowany sprawca pisze:

    Na skrzyżowaniu tramwaj uderzył w tylne drzwi mojego auta. Byłem na drodze podporządkowanej, na sygnalizatorze widziałem zielone światło, na monitoringu (chyba tramwaju) podobno było widać, że jest zielone i czerwone światło, tramwaj powoli jedzie, a ja wymuszam pierwszeństwo. Później sygnalizacja została wyłączona. Po kolizji zgłosiłem się na dyżur i zostałem na obserwacji w szpitalu z powodu bólu kręgosłupa szyjnego. Dostałem mocny środek przeciwbólowy. W dniu wyjścia ze szpitala (po 2 dniach) zostałe wezwany na komendę. Policjant powiedział, że „uważa, że to była moja wina, bo tramwaj miał pierwszeństwo”, żeby nie włoczyć się po sądach przyjąłem mandat. Nie wiem, czy zostali przesłuchani jacyś świadkowie (a byli). Czy powinienem zostać zapoznany z dowodami w postaci przesłuchań i nagrania? Moje pytanie brzmi: czy mogę odwołać się od mandatu, bo nie widziałem nagrania z żadnego monitoringu, a nie jestem przekonany czy to napewno była moja wina, sygnalizacja została nagrana z monitoringu (chyba tramwaju), bo innego nie widziałem i nie wiem, czy gdzieś widać jakie światło w tym momencie miałem ja. Prawdopodobnie sygnalizacja była remontowana.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      może Pan złożyć wniosek o uchylenie prawomocności mandatu w terminie 7 dni od daty jego podpisania. Jest to termin zawity co oznacza, że jego przekroczenie pozbawia Pana możliwości złożenia wniosku (zostanie od oddalony). Jednakże musi Pan pamiętać, że wniosek o uchylenie mandatu można złożyć jedynie wtedy kiedy grzywna jest inna jak wskazują przepisy albo zachowanie osoby zainteresowanej nie było wykroczeniem. W innym przypadku Sąd wniosku nie zaakceptuje.

  28. Poszkodowany pisze:

    Witam serdecznie,

    Mam problem i nie bardzo wiem czego się spodziewać ze strony stróżów prawa, którzy w moim przypadku, z gracją słonia w składzie porcelany starają się manipulować faktami. Czy mógłbym prosić o komentarz, nie wiem jak postąpić, czy angażować TV i Express Reporterów… jak walczyć z oszustwem grubymi nićmi szytym.

    Dwa miesiące temu prowadziłem swój samochód na wysokości malutkiej miejscowości w województwie pomorskim. Po opuszczeniu tej wioski, będąc na wysokości jej administracyjnej granicy (znak: koniec) dostrzegłem kolumnę samochodów w odległości około 100 metrów przede mną. Była to kolumna dwóch samochodów – przegubowa ciężarówka typu Scania i samochód osobowy.

    Kolumna samochodów nie sygnalizowała intencji zmiany kierunku ruchu więc rozpocząłem manewr wyprzedzania (linia przerywana). Z naprzeciw, w oddali dostrzegłem białe auto osobowe podążające w moim kierunku. Wobec powyższego decydowałem się na manewr wyprzedzania mając przed sobą wolną drogę. Fakt, iż kolumna samochodów nadal nie sygnalizowała intencji zmiany kierunku ruchu oraz znaczny dystans od wspomnianego auta podążającego z naprzeciw, utwierdziły mnie w przekonaniu o tym, że z mam wolny pas ruchu. Stąd moja decyzja o kontynuowaniu manewru wyprzedzania.

    Będąc w trakcie wyprzedzania spostrzegłem, iż auto jadące za ciężarówką (Volkswagen) także inicjuje manewr wyprzedzania, wyjeżdżając nieznacznie na przeciwny pas ruchu sygnalizując wyprzedzanie kierunkowskazem (nomen omen skutecznie blokując mi widoczność na niskie kierunkowskazy Scanii). Mając na uwadze, iż mój samochód był już w trakcie wyprzedzania, kierowca tego auta, wrócił na swój pas ruchu, a ja kontynuowałem manewr wyprzedzania.

    Kontynuując manewr wyprzedzania i zrównując się z Volkswagenem jadącym za ciężarówką, dostrzegłem kierunkowskaz ciężarówki, która gwałtownie rozpoczęła wykonywać manewr skrętu w lewo o 90 stopni. Po fakcie okazuje się, że przegubowa ciężarówka skręcała w polną dróżkę prowadzącą do położonej w odległości 100 metrów posesji.

    Aby uniknąć zderzenia z ciężarówką starałem się zjechać na pobocze i de facto tu, na poboczu, doszło do kolizji – moje auto uderzyło w boczny bak paliwa przegubowej ciężarówki.

    Po dłuższej chwili z terenu posesji przybiega grupa „naocznych światków”, którzy ustalają wersje zdarzeń wspólnie z kierowcą. Ignoruję kłamliwe i obelżywe stwierdzenia padające ze strony tych „naocznych świadków”. Priorytetową sprawą dla mnie stał się w tym momencie stan mojego syna, który siedział w moim aucie na tylnym siedzeniu.

    Zapytując kierowcę ciężarówki, czy aby nie dostrzegł mnie w lusterku, nie otrzymałem od niego odpowiedzi twierdzącej. Co wydaje się być logiczną konsekwencją faktu, iż kierowca przegubowej ciężarówki rozpoczynając manewr skrętu w lewo o 90 stopni traci zupełnie widoczność drogi po której podąża przed rozpoczęciem manewru.

    Rolnicy z posesji, do której jechał kierowca ciężarówki stwierdzają głośno i jednoznacznie, iż wyprzedzałem w momencie gdy kierowca ciężarówki był już na terenie polnej dróżki prowadzącej do posesji. Co jest ewidentnym kłamstwem.

    Zapytałem się jednego z głośniej krzyczących mężczyzn, czy uważa mnie za samobójcę, który podjąłby się wyprzedzania w takich okolicznościach. Moje zapytanie pozostało bez odpowiedzi.

    Dwójka Policjantów, którzy przyjechali z okolicznej wioski została automatycznie osaczona przez rolników z gospodarstwa, i ich ustaloną wersję zdarzeń.

    Moje argumenty i fakt, iż byłem w trakcie wyprzedzania nie stanowią dla Policji jakiejkolwiek wartości, gdyż nieobiektywni świadkowie twierdzą inaczej, stąd winą za spowodowanie kolizji funkcjonariusze postanowili całkowicie obciążyć mnie.

    Odmówiłem przyjęcia mandatu oraz chamską retorykę jednego ze Stróży Prawa, który a priori przyjmuje zeznania sprawcy wypadku za wartościowe i obraca je przeciwko mnie. Na moje stwierdzenie, iż byłem, cytuję: „wystarczająco daleko aby kierowca ciężarówki mnie zobaczył podczas wyprzedzania” funkcjonariusz Policji stwierdził, cytuję: „to trzeba kurwa było być blisko”. Z „wysokim” poziomem dedukcji Policjanta nie należało polemizować. Jakkolwiek jego intencje wydają się być klarowne. Stwierdziłem, iż „w ten sposób proszę Pana rozmawiać nie będziemy”.

    Nie poczuwam się do jakiejkolwiek odpowiedzialności za kolizję, a co więcej jestem poszkodowany, a czuję, że Policja w nieobiektywny sposób podchodzi do moich deklaracji, waloryzując kłamliwe stwierdzenia tzw. „naocznych” świadków.

    W chwilę po kolizji, rozmawiałem z kierowcą jadącym autem z naprzeciw. Stwierdził on z przekonaniem, iż widział mnie z daleka, w momencie gdy byłem w trakcie manewru wyprzedzania. Policja jednak odmówiła przyjęcia moich zeznań.

    Za zajście lokalna Policja stara się a priori przypisać mi odpowiedzialność. Mimo, iż logika i chronologia kolizji jest klarowna, to zagadnienia te są celowo gmatwane przez przedstawicieli porządku publicznego. Postawa funkcjonariuszy zakrawa na kpinę, jak i manipulowanie faktami.
    Podkreślmy dodatkowo, iż życie lokalnej mikro społeczności charakteryzuje się swoimi prawami, a koligacje rodzinne i sąsiedzkie układy w jej wnętrzu są tu na porządku dziennym. Uważam, iż Policja w tym przypadku nie chce być obiektywna, ignorując wyraźnie moje racje i zeznania, waloryzując przy okazji kłamliwe zeznania kierowcy ciężarówki (oraz jego kolegów czy też rodziny, która mimo, iż mieszka w odległości 100 metrów od miejsca zdarzenia, to z pewnością twierdzi, iż widziała dokładnie zdarzenie, efektywnie manipulując faktami, nakłaniając Policję do przypisania mi winy za zajście).

    W podobnych sytuacjach, gdy nie ma obiektywnych świadków, lub Policja nie chce ich dostrzegać, należy kierować się dedukcją logiczną. Oczywistym jest fakt, że żaden kierowca nie podejmie się wyprzedzać kolumny aut w sytuacji, gdy drogę ma zablokowaną przez 18 tonową ciężarówkę.

    Równie oczywistym jest fakt, iż w przytoczonym opisie, to kierowca ciężarówki nie upewnił się czy ma wolną drogę, podejmując się gwałtownego, niebezpiecznego manewru skrętu o 90 stopni w lewo, kierując 18 tonową przegubową ciężarówką, w polną de facto dróżkę, którą prawdopodobnie rutynowo uczęszcza do swojej posesji.

    Minęły blisko dwa miesiące od kolizji, poniosłem ogromne szkody finansowe. TU orzekło szkodę całkowitą, a zwrot z AC wystarczyć może mi jedynie na zakup dobrego roweru.

    Obawiam się, że niczym Franz K. z Procesu, mogę otrzymać administracyjną decyzję ze strony lokalnego wymiaru (nie)sprawiedliwości, która potwierdzi kłamliwą a krzywdzącą dedukcję Stróżów (bez)prawia.

    Nikt się ze mną nie kontaktował z Policji, ani z drogówki, wnioskuję więc, że sprawa toczy się na moją niekorzyść.

    Jakie czynności podjąć w tej arcytrudnej sytuacji?

    Pozdrawiam serdecznie,

    Poszkodowany

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      na dzień dzisiejszy musi Pan czekać aż policjant prowadzący wezwie Pana na termin przesłuchania w charakterze obwinionego. Obecnie policjant prawdopodobnie przesłuchuje w charakterze świadków osoby, które mogą mieć wiedzę na temat okoliczności kolizji drogowej. Dopiero po zebraniu całego materiału dowodowego funkcjonariusz oceni czy to Pan był Pan sprawcą kolizji drogowej czy kierowca samochodu ciężarowego. Policjant po przesłuchaniu wszystkich osób i ewentualnie zasięgnięciu opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych postanowi o tym, który z kierowców był winnym całego zajścia. Jeżeli jednak funkcjonariusz uzna, że wina leży po Pana stronie, wówczas przed Sądem powinien Pan wezwać wszystkich świadków zdarzenia i wypytać ich o szczegóły. Jeżeli świadkowie będą się mylili w swoich zeznaniach lub zatajali jakieś okoliczności, wówczas Sąd może przesądzić, że wina leży po stronie kierowcy ciężarówki.

  29. witam panie bartoszumam dopana pytanie związane z odszkodowaniem, ponieważ mój brat został zabity przez kierowcę jadącego samochodem i chciałem zapytać czy to prawda, ze można tylko domagać się odszkodowania po śmierci bliskiej osoby gdy tylko sprawca jego smieci, kierowca zostanie uznany za winnego w chociaż małych procentach a gdy nie to nie można domagać się odszkodowania???? i jeśli biegly i sad uzna, ze sprawca nie mogl uniknąć przejechania zabitej osoby to nie należy się odszkodowanie??? bo cos takiego mi mowil nasz przedstawiciel, ale slyszalem, ze po śmierci bliskiej rodziny należy się i można uzyskac odszkodowanie gdy się jest bliska rodzina a nie zyje mój brat rodzony bo zginal wlasnie przez kierowcę pojazdu i już nie wiem co prawda a co nie w tym temacie jest bo on mowi tak a slyszalem, ze w takich okolicznościach przykrych to się należy odszkodowanie, proszę pana o napisanie jak to jest z tym odszkodowaniem ????? pozdrawiam.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      odszkodowania i zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej można się domagać gdy nie jest ona sprawcą wypadku drogowego a 100% winy leży po stronie innej osoby lub wina leży po stronie innej osoby a osoba najbliższa przyczyniła się swoim zachowaniem do spowodowania wypadku drogowego. Natomiast jeżeli sprawcą była osoba najbliższa dla Państwa i będzie przyczynienie innej osoby ale głównym sprawcą była osoba najbliższa dla was, wówczas o odszkodowanie i zadośćuczynienie nie można się starać.

      Biegły i na tej podstawie Sąd we wnioskach końcowych może ocenić sprawę na 4 sposoby:
      1. Wyłączna wina innej osoby – można się domagać zadośćuczynienia
      2. Wyłączna wina osoby dla Państwa najbliższej – nie można się domagać zadośćuczynienia
      3. wina innej osoby z przyczynieniem się osoby najbliższej – można się domagać zadośćuczynienia
      4. wina osoby najbliższej z przyczynieniem się innej osoby – nie można dochodzić zadośćuczynienia.

  30. marta pisze:

    Dobry wieczór,
    tydzień temu spowodowałam zdarzenie drogowe. Pani z drugiego samochodu jest na zwolnieniu lekarskim powyżej 7 dni. Policja zabrała mi prawo jazdy i już wysłali je do sądu.
    Czy zwolnienie lekarskie powyżej 7 dni jest równoznaczne z rozstrojem zdrowia i kwalifikowaniem tego zdarzenia jako wypadek?
    Jeśli tak, to czy mogę złożyć już wniosek do sądu o umorzenie postępowania karnego, czy muszę czekać aż swoje czynności wyjaśniające dokończy policja i to oni najpierw potwierdzą czym było zdarzenie?
    Jeśli jeszcze nie wiadomo czy to wypadek czy kolizja mogę złożyć wniosek do sądu o zwrot prawa jazdy? Czy w takim wniosku wystarczy umotywować prośbę tym, że prawo jazdy jest mi niezbędne do pracy?
    Dodatkowo Pani miała 3 zdarzenie wciągu ostatnich kilku miesięcy (jednak tym razem była moja wina ewidentnie) niestety po ostatnim nosiła kołnierz na szyi i teraz mówi, że dolegliwości jej się odnowiły. Czy jeśli przez ponowne obciążenie będzie miała poważne problemy to „całość” jej obrażeń zostanie spisana na moją winę? Z powodu wykonywanego zawodu bardzo zależy mi na niekaralności.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, odpowiadając po kolei na Pana pytania:
      1. zwolnienie lekarskie z pracy, a dokładniej czas niezdolności do pracy nie jest równoznaczna z czasem naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia w rozumieniu prawa karnego, a więc nie przesądza o zakwalifikowaniu zdarzenia drogowego jako kolizji drogowej z art.86 par. 1 k.w. albo przestępstwa z art.177 par. 1 k.k.
      2. decydujące znaczenia dla określenia zakresu i czasu naruszenia czynności narządu ciała ma opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej, który to biegły zostanie powołany w Pana sprawie. Biegły na podstawie dokumentacji medycznej, a w razie potrzeby badania pokrzywdzonej wskaże czas jej rozstroju zdrowia – na skutek tego konkretnego zdarzenia drogowego – powyżej czy poniżej 7 dni.
      3. Z Pana wpisu wynika, że Policja przekazała Pana prawo jazdy do Sądu celem wydania postanowienia o jego zatrzymaniu. To oznacza, że na chwile obecną sprawa została zakwalifikowana przez Policję jako wykroczenie z art.86 par. 1 k.w., a nie przestępstwo. W innym wypadku Policja przekazałaby Pana prawo jazdy Prokuratorowi.

      Co do działań, jakie powinien Pan podjąć, by powalczyć o nieuwzględnienie przez Sąd wniosku Policji i orzeczenie zwrotu Pana dokumentu prawa jazdy może Pan więcej przeczytać w artykułach: stanowisko wobec wniosku Policji o zatrzymanie dokumentu prawa jazdy za kolizję drogową oraz zażalenie na postanowienie Sądu o zatrzymaniu dokumentu prawa jazdy w sprawie o kolizję drogową

  31. Marta pisze:

    Witam, mój mąż 28 sierpnia br miał wypadek samochodowy w skutek, którego moja siostra złamała rękę. Do zderzenia doszło gdyż kierująca pojazdem chciała ominąć samochód skręca jacy w lewo i wyjechała na pas którym jechał mąż. Kierująca jednak nie przyznaje się do winy, twierdzi ze nie pamięta. Znalazła świadka, który twierdzi, że ona jechała dobrze, przy czyn jest również świadek ktory zeznal, ze wyjechała i odbiła na przeciwny pas jezdni. Policja miejscowa przybyła na miejsce wypadku, stwierdziła wspólwinne przy czym policja drogowe orzekla winę jej. Obecnie toczy się postępowanie prokuratury w celu wyjaśnienia sprawy i z tego co wiemy nie są w stanie rozstrzygnąć sprawy. Co my mamy i możemy teraz zrobić?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli Państwo macie status pokrzywdzonych w tej sprawie to pierwsze działania jakie powinna podjąć prokuratura i policja to przesłuchanie wszystkich uczestników w charakterze świadków na okoliczność ustalenia przebiegu zdarzenia. Następnie należy złożyć wniosek dowodowy do akt sprawy o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który powinien ocenić na podstawie całego materiału dowodowego kto jest sprawcą zdarzenia drogowego. Biegły na podstawie dowodów osobowych oraz pozaosobowych jak np. szkic miejsca zdarzenia będzie w stanie ocenić, który kierowca jest sprawcą zdarzenia, a który kierowca przyczynił się do spowodowania wypadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *