Odpowiedzialność kierowcy skręcającego w lewo w przypadku najechania na niego przez pojazd wyprzedzający.

Przy tego typu zdarzeniach często pojawia się wątpliwość kto jest sprawcą wypadku drogowego, w sytuacji kiedy jeden kierowca skręca w lewo, a drugi kierowca w wyniku wyprzedzania, najeżdża na wykonującego manewr skrętu w lewo doprowadzając tym zachowaniem do wypadku.

Powstaje w tym miejscu pytanie czy sprawcą wypadku jest kierowca skręcający w lewo czy kierowca, który wyprzedza pojazd skręcający w lewym kierunku.

Zgodnie z art. 22 ustawy prawo o ruchu drogowym, kierowca wykonujący manewr skrętu w lewo musi wykonać tę czynność w taki sposób, aby zdążyć wykonać ten manewr, gdyby jego kontynuacja stwarzała zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Jednakże nie oznacza to, że kierowca zmieniający kierunek jazdy zawsze będzie odpowiedzialny za spowodowanie wypadku drogowego. Odpowiedzialność tego kierowcy jest wyłączona, gdy przyczyną wypadku drogowego jest nieprawidłowe zachowanie się innego uczestnika ruchu, w tym przypadku wyprzedzającego kierowcę, który planował skręcić w lewo.

Kierowca pojazdu, który chce skręcić w lewo prawidłowo czyli odpowiednio wcześniej zasygnalizuje wykonanie takiego manewru, ma prawo przypuszczać, że po pasie dla przeciwnego kierunku jazdy nie porusza się żaden pojazd jadący w tą samą stronę co wykonujący manewr skrętu w lewo.

Jak wskazuje art. 24 ust. 5 ustawy prawo o ruchu drogowym, kierowcę, który ma zamiar skręcić w lewo, można wyprzedzić tylko z prawej strony o ile jest to możliwe. Natomiast kierowca, który widzi, że pojazd poprzedzający sygnalizuje zamiar skrętu w lewo nie może go wyprzedzić z lewej strony.

Co więcej w polskim prawie nie ma przepisu, który nakładałby na kierowcę skręcającego w lewo obowiązek upewnienia się czy nie jest on wyprzedzany.

Natomiast taki obowiązek nałożony jest na kierowcę, który zamierza rozpocząć manewr wyprzedzania w art. 24 ust. 1 pkt 3 ustawy prawo o ruchu drogowym. Przepis ten mówi wprost, że kierujący może wykonać manewr wyprzedzania, jeżeli pojazd jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

Należy w tym miejscu podkreślić, że kierowca pojazdu, który ma zamiar wykonać manewr skrętu w lewo, a który ma być wyprzedzany, powinien odpowiednio wcześniej i wyraźnie zasygnalizować chęć takiego zachowania. Kierowca ten nie ma obowiązku upewnienia się czy wysłany przez niego sygnał zmiany kierunku jazdy dotarł do wiadomości innych uczestników ruchu. Powyższe potwierdza Sąd Najwyższy, który jednoznacznie stwierdził, że kierowca zmieniający kierunek jazdy w lewo, nie ma obowiązku upewnienia się czy nie zajeżdża on drogi nieprawidłowo wyprzedzającemu pojazdowi.

Natomiast nie zawsze kierowca skręcający w lewo będzie zwolniony z odpowiedzialności karnej w przypadku wystąpienia wypadku drogowego. Sąd Najwyższy w takich sytuacjach jak manewr skrętu w lewo nakazuje, aby kierowca wykonujący ten manewr kierował się, niezależnie od zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, rozsądkiem, przezornością i bezpieczeństwem innych uczestników ruchu.

Inny słowy gdy kierowca zamierzający skręcić w lewo zauważy pojazd jadący w tym samym kierunku po pasie, który skręcający w lewo zamierza przeciąć, powinien zaniechać wykonywanie tego manewru. Sytuacja taka powinna spowodować utratę zaufania do kierowcy pojazdu wyprzedzającego, a w konsekwencji do zaprzestania manewru skrętu w lewo.

W takim przypadku odpowiedzialność za spowodowanie wypadku drogowego będzie spoczywać na kierowcy, który zamierzał skręcić w lewo, ponieważ nie ustąpił pierwszeństwa oraz na kierowcy pojazdu wyprzedzającego, ponieważ wyprzedzał w niedozwolony sposób.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Poleć
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop
  • Drukuj
  • LinkedIn
  • RSS
Ten wpis został opublikowany w kategorii artykuły. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

108 odpowiedzi na „Odpowiedzialność kierowcy skręcającego w lewo w przypadku najechania na niego przez pojazd wyprzedzający.

  1. Bartosz Nadwodny pisze:

    Drodzy Czytelnicy
    Zachęcam Was do komentowania tego artykułu oraz zadawania pytań, jakie Wam się nasuną po jego przeczytaniu.
    Na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć.
    Jednocześnie zapewniam, że szanuję Wasza prywatność. Adres e-mail z jakiego wyślecie pytanie lub komentarz do artykułu nie zostanie wyświetlony.
    Pozdrawiam
    Aplikant Adwokacki Bartosz Nadwodny

    • Pablo pisze:

      Cytat z artykułu: „Powyższe potwierdza Sąd Najwyższy, który jednoznacznie stwierdził, że kierowca zmieniający kierunek jazdy w lewo, nie ma obowiązku upewnienia się czy nie zajeżdża on drogi nieprawidłowo wyprzedzającemu pojazdowi.” – czy moge prosić o precyzyjne wskazanie wyroku Sądu? – Jest to kluczowe w mojej sprawie jednak nie moge znaleźć tego wyroku by dokonać rzetelnej analizy.

      • Pablo pisze:

        I dziekuję za artykuł. Bardzo dobra treść poparta konkretnymi argumentami sprawia, ze wartość artykułu jest niezwykle cenna dla szukających informacji na ten temat.

      • Bartosz Nadwodny pisze:

        Witam,

        jest to Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Karna z dnia 1 grudnia 2005 r. III KK 151/05

        Teza

        Wymóg zachowania szczególnej ostrożności, określony w art. 22 ust. 1 p.r.d., przez zmieniającego kierunek jazdy w lewo, nie obejmuje obowiązku upewnienia się w chwili wykonywania tego manewru, czy nie zajeżdża on drogi nieprawidłowo (z lewej strony) wyprzedzającemu go.

  2. kasia pisze:

    10 lipca miałam kolizje właśnie z manewrem skrętu w lewo. Jechalam prawym pasem ruchu zwolnilam wrzucilam kierunkowskaz spojrzalam w lusterko, stala za mną ciężarówka która zwolniła po czym spojrzalam jeszcze raz i zaczelam skręcać w lewo na skrzyżowaniu. Po rozpoczęciu manewru poczulam uderzenie samochodu który postanowił wyprzedzić ta ciężarówkę znajdująca się za mną i podejrzewam ze kierująca pojazdem wyprzedzajacym nie spodziewała się ze przed ciężarówka jestem ja. W wyniku czego uderzyła we mnie z ogromna prędkością policja skierowała sprawę do sadu i zatrzymali nam prawo jazdy

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w tym przypadku biegły zbada, który kierowca samochodu był sprawcą wykroczenia kolizji lub przestępstwa spowodowania wypadku drogowego. Jak biegły oceni, kto był odpowiedzialny za to zdarzenie drogowe, to zostanie skierowany do Sądu wniosek o ukaranie (jeżeli kolizja była wykroczeniem) lub akt oskarżenia przeciwko sprawcy całego zajścia.
      Drugą kwestią jest zatrzymanie prawa jazdy. W tej sytuacji Policja wyśle wniosek o zatrzymanie prawa. Można ewentualnie temu zapobiec poprzez napisanie wniosku o nieuwzględnienie wniosku Policji o zatrzymanie prawa jazdy, co może doprowadzić do zwrotu Pani dokumentu prawa jazdy.

      • kasia pisze:

        Kolizja miała miejsce na skrzyrxowaniu przed którym jest podwójna ciągła linia, jest to teren zabudowany osoba wyprzedzajaca przekroczyła predkosc . z tego co mi wiadomo policja odrazy skierowała sprawę do sadu po przesłuchaniu mnie i osoby wyprzedzajacej. Chciałabym się dowiedzieć jaka w tym zdarzeniu jest moja wina. Został mi przedstawiony zarzut nie zachowania szczególnej ostrorznosci mimo ze wykonany manewr zasygnalizowałam w sposób odpowiedni na co dowodem jest ze stojąca za mną ciężarówka dostosowała sie do mojego manewru. W artykule zawarta jest informacja ze nie miałam w takiej sytuacji obowiązku uprawnienia się czy nie jestem wyprzedzają

        • Bartosz Nadwodny pisze:

          W opisanej przez Panią sytuacji na pierwszy rzut oka można się dopatrywać niezachowania szczególnej ostrożności przy wykonywaniu manewru skrętu w lewo. Natomiast jeżeli w Pani ocenie dokonała Pani wszelkich starań, aby taki manewr wykonać prawidłowo, wówczas trzeba podnosić te okoliczności przed Sądem. Jeżeli kierowca, który wyprzedzał, robił to w niedozwolonym miejscu i na dodatek przekroczył prędkość to trzeba wyjaśnić przed Sądem, że to on był wyłącznym sprawcą kolizji. W mojej ocenie sprawdziła Pani, czy nie jest wyprzedzana, ponieważ dwa razy Pani popatrzyła w lusterko co może uzasadniać Pani pewność co do bezpiecznego wykonania manewru skrętu.

  3. edyta pisze:

    Witam. Dnia15.07.2014 roku mialam wypadek, skrecajac na swoja posesje w lewo kierowca postanowil mnie wyprzedzic. za mna jechal ciagnik z beczkowozem i kierowca ktory najprawdopodobniej mnie nie widzial, jest to osoba starsza 80 lat. Duzo wczesniej wrzucilam kierunek zblizlam sie do srodka jezdni jest to droga krajowa na ktorej mozna jechc 90. Po upewnieniu sie ze nikt mnie nie wyprzedza patrzylam w lusterko, przepuscilam rowrzyste z naprzeciwka i busa, zermnelam jeszcze raz nikt wiec wykonalam manewr skretu w lewo, w ostaniej chwili kiedy bylam juz na wprost drogi do posesji w oknie po lewej zobaczylam samochod niestey juz bylo za pozno walnal mnie w prawy bok odpadlo prawe kolo a on wyladowal na drzewie, jechalo z nim dwoje pasazerow, kobieta z tylu miala niezapiete pasy i ma zlamana noge. Reszcie nic nie jest. Prosze o pomoc.

  4. edyta pisze:

    Przepraszam zle napisalam walna mnie w lewy bok dokladnie w przod odpadlo mi przednie kolo i zderzak, w momencie zderzenia moj aamochod byl przednimi kolami przy albo nawet na poboczu po drugiej stronie zostalam przesunieta o kilka metrow do przodu wiec juz nie stalam na wprost drogi. Czytalam wiele przypadkow zwiazanych z lewoskretem i wiem ze jestem na straconej pozycji poniewaz , nawet jak on mnie nie widzial to i tak nie jego wina bedzie i pwwnie wiek nie bedzie mial znaczenia. Uwazam ze powinien mnie widziec poniewaz beczkowoz byl po prawej stronie i jechal poboczem, a on zaraz za mna. Mam pytanie co mi za to grozi, bo czytalam ze moge nawet miec zabrane prawo jazdy i kare pozbawienia wolnosci w zawieszeniu. I jeszcze jedno pracuje w urzedzie czy jak bede w krk to nie mam szans skladac papierow na wyzsze stanowisko?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      Pani sprawa nie jest do końca taka jasna. Oczywiście Pani wykonując lewoskręt powinna się upewnić czy może ten manewr wykonać bezpiecznie, nie stwarzając zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Z drugiej strony kierowca pojazdu, który wyprzedza, ma obowiązek upewnienia się czy pojazd go poprzedzający nie wykonuje manewru skrętu w lewo. Wszystko zależy od tego, co znajduje się w aktach sprawy, od zeznań Pani oraz pokrzywdzonego i opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
      Jednakże przyjmując, iż teoretycznie Pani jest winna całego zdarzenia, to w tym przypadku można się starać przed Sądem o warunkowe umorzenie postępowania karnego. Instytucja ta może być zastosowana jeżeli jest Pani osobą niekaraną za przestępstwo popełnione umyślne oraz został lub zostanie przedstawiony Pani zarzut z art. 177 par 1 k.k. czyli spowodowanie wypadku drogowego ze średnim uszczerbkiem na zdrowiu. Jeżeli pokrzywdzony doznał jednak ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wówczas jedyną szansą na zachowanie niekaralności jest walka przed Sądem o uniewinnienie. Instytucja warunkowego umorzenia postępowania karnego jest dla Pani bardzo korzystna, ponieważ w świetle prawa pozostaje Pani osobą niekaraną za przestępstwo co pozwoli Pani na awans w swoim zawodzie.
      Natomiast co do prawa jazdy, to szanse na to, że Sąd zdecyduje się na zatrzymanie dokumentu prawa jazdy są znikome. Jeżeli Policja nie wystąpiła z wniosek o zatrzymanie prawa jazdy, wówczas Sąd prawdopodobnie takiego zakazu na Panią nie nałoży.

  5. sylwia pisze:

    dziś jadąc do pracy miałam stłuczkę mianowicie: jechałam prawym pasem ruchu przede mną jechało powoli auto więc ja włączyłam kierunkowskaz i zaczęłam je wyprzedzać w momencie gdy dojechałam do samochodu wyprzedzanego on zaczął skręcać w lewo bez kierunkowskazu. w wyniku stłuczki uszkodziliśmy sobie przednie błotniki w autach. Kierujący samochodem wyprzedzanym był starszy Pan który wyszedł z auta powiedział ze to jego wina bo zagadał się z pasażerem i skręcał w lewo zapomniał włączyć kierunkowskaz. Proszę o poradę co powinnam zrobić dalej.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      na wstępie muszę zaznaczyć, iż aby Pani odpowiedzieć potrzebuję więcej szczegółów. To znaczy, czy ktoś miał jakieś obrażenia, czy była Policja na miejscu zdarzenia. Czy komuś został przedstawiony zarzut w związku z kolizją lub wypadkiem drogowym. Jeżeli nic takiego nie było i nikomu nic się nie stało, wówczas należy zgłosić szkodę do ubezpieczyciela sprawcy, czyli winnego kolizji i czekać na wypłatę odszkodowania. Natomiast, jeżeli Policja uważa, że to Pani jest winna całego zajścia, bronić się przed Sądem, że dokonała Pani wszelkich starań, aby kolizji uniknąć a sprawcą jest Pan, który niespodziewanie skręcił w lewo.

  6. sylwia pisze:

    Witam,
    nie było policji nikt nie doznał żadnych obrażeń. Pan którego ja wyprzedzałam wysiadł z auta i powiedział żeby nie wzywać policji to jego wina nie chce mandatu ani punktów karnych więc ja spisałam oświadczenie on podpisał jako sprawca.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w takiej sytuacji należy zgłosić szkodę wynikłą z kolizji do ubezpieczyciela sprawcy z tytułu OC i czekać na odszkodowanie.

  7. Mariusz pisze:

    Witam.
    We Wrześniu ubiegłego roku na prostym odcinku wiejskim oznaczonym jako teren zabudowany bez zakazu wyprzedzania znakami pionowymi oraz poziomymi przepisowo wyprzedzałem ciągnik z przyczepką. Jadąc „koło w koło” z traktorem ten zaczął skręcać w lewo w polną drogę. Uderzył mnie swoim przednim lewym kołem w moje przednie prawe koło przez co wypadłem z pasa ruchu i wpadłem do rowu. Traktorzysta nie przyjął mandatu twierdząc że miałem za duża prędkość. Brak śladów hamowania i policja stwierdziła że nie można określić prędkości. Sprawa trafiła do sądu a adwokat sprawcy wzywa biegłych po niemal roku żeby udowodnić mi prędkość. przedstawia tylko zdjęcia mojego auta zrobione przez ubezpieczalnie gdzie auto zostało porozbierane żeby oszacować straty przez co wyglądało o wiele gorzej…
    Sąd już kilka razy odracza terminy rozprawy.
    Co w takiej sytuacji robić.
    Proszę o w miarę możliwości szybką odpowiedz.
    Z uszanowaniem.
    Tomasz

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego postępowanie Sądowe tyle trwa. Podejrzewam, że Adwokat strony przeciwnej chce udowodnić przed Sądem, że wina leży po Pańskiej stronie. W tej sytuacji należy składać do Sądu odpowiednie wnioski, które będą wskazywały że nie sposób ustalić prędkości samochodu tylko na podstawie zdjęć zrobionych przez ubezpieczyciela. W takich sprawach należy także wnosić o oddalenie wniosków dowodowych strony przeciwnej, jeżeli wnioski nie mogą nic udowodnić.

  8. Piotr pisze:

    Moi drodzy rodacy w Polsce.
    Zacznijcie uzywac wlasnych glow zamiast pytac prawnikow o interpretacje. Tam gdzie ja zyje nikt PRZY ZDROWYCH ZMYSLACH nie wyprzedza z lewej strony samochodu ktory stoina srodku drogi bo moze stac za samochodem ktory wlasnie skreca w lewo albo sam bedzie za chwile skrecal!!!!!
    Po co ten pospiech? Troche cierpliwosci moi drodzy i polska stanie sie krajem z lepsza statystyka wypadkowa bo jak na razie to tylko Rumunia w EU stoi gorzej.

  9. kromflek pisze:

    WITAM MAM ZAPYTANIE JEST DROGA O SZEROKOSCI OKOŁO 5M SKRĘCAŁEM W LLEWO ZJECHAŁEM DO OSI JEZDNI PRAWIE BYŁEM JUSZ NA SKRZYRZOWANIU A PAN ZAJECHAŁ MI DROGĘ Z PRAWEJ MOJEJ STRONY DOSŁOWNIE WCIS MI SIĘ PRZED SAMOCHÓD UDERZYŁEM GO W LEWY TYŁ MOJĄ PRAWOM STRONOM CZYJ TO JEST WINA PROSZĘ O POMOC Z GÓRY DZIĘKUJE POZDRAWIAM

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      z Pana opisu można wnioskować, iż sprawcą wykroczenia jest kierowca drugiego samochodu. Natomiast jeżeli nie zgadza się Pan z decyzją funkcjonariuszy Policji, którzy orzekli, iż to Pan jest sprawcą kolizji, należy wnosić o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który na podstawie materiału dowodowego oceni, kto był sprawcą zaistniałego zdarzenia drogowego.

      • ppp pisze:

        Otóż sprawa już trafiła do biegłego od wypadków drogowych.
        Opinia zawierała tylko kilka zdań,mianowicie że po zapoznaniu się z przebiegiem zdarzenia, blablabla stwierdza że wina leży po mojej stronie ponieważ „nie zatrąbiłem” widząc że ten zajeżdża mi drogę, zatem nie wyczerpałem wszystkich możliwości uniknięcia wypadku…
        Czy tak ma wyglądać opinia biegłego ?

        • Bartosz Nadwodny pisze:

          Witam,

          jeżeli opinia biegłego jest niepełna, niejasna lub wewnętrznie sprzeczna, wówczas powinien Pan wnosić o uzupełniając opinię biegłego. Można to zrobić na dwa sposoby. Albo przez wezwanie biegłego na rozprawę w celu ustnej uzupełniającej opinii lub pisemnej uzupełniającej opinii.

  10. ppp pisze:

    Witam.

    Wyprzedzałem pojazd poruszający się z pręd. około 60km/h, poza terenem zabudowanym w lesie, linia przerywana, żadnego skrzyżowania, żadnych zakazów wyprzedzania, kiedy byłem już na lewym pasie około 30 metrów za tym samochodem, ten włączył migacz i zaczął skręcać. Zderzyliśmy się przodami samochodów. Nikomu nic się na szczęście nie stało. Przyjechała policja. Sprawa poszła do rozstrzygnięcia przez biegłego z policji. Zostałem obwiniony. Sprawa jest w sądzie. Słowo przeciwko słowu. On miał świadka (pasażer) ja byłem sam. Sprawa trafiła do biegłego. Biegły napisał że powinienem trąbić widząc że zajeżdża mi drogę więc to moja wina. Pytam jak to miałem zrobić mając 1 -2 sekundy…..

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      oczywiście czas na reakcję w tego typu zdarzeniach jest bardzo ograniczony a czasami wręcz niemożliwy. Biegły w swojej opinii powinien się wypowiedzieć co do wszelkich okoliczności całego zdarzenia. To znaczy, że powinien ocenić czy kierowca, który był wyprzedzany odpowiednio (oraz czy w ogóle) zasygnalizował chęć skrętu w lewo. Po drugie kierowca wyprzedzany powinien się upewnić czy może ten manewr wykonać bezpiecznie. Po trzecie powinien się wypowiedzieć odnośnie Pańskiego zachowania, czyli czy Pan zasygnalizował manewr wyprzedzania. Jeżeli opinia jest niepełna lub nierzetelna lub występują w niej sprzeczności, wówczas należy wnieść do Sądu wniosek o uzupełniająca opinię biegłego lub wezwanie biegłego na rozprawę aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości w przedmiotowej sprawie.
      Należy także rozważyć oddział 6 ustawy prawo o ruchu drogowym. W rozdziale tym nie ma żadnej wzmianki, że Pan miał obowiązek „trabić”. W związku z powyższym opinia uzupełniająca biegłego jest jak najbardziej wskazana.

  11. Patrycja pisze:

    Dzień dobry,
    mój problem dotyczy mamy, która półtora miesiąca temu miała wypadek,
    Poruszała się skuterem po drodze, poza terenem zabudowanym, około 150 metrów od łuku drogi i wyjazdu z drogi otoczonej wysokim lasem na wolną przestrzeń skręcała w lewo w polną drogę. Manewr sygnalizowała kierunkowskazem i wyciągniętą ręką, w lusterku zauważyła wyłaniający się z za zakrętu samochód, spojrzała jeszcze raz w lusterko, auto było w bezpiecznej odległości na prawym pasie i rozpoczęła manewr, kiedy już przednim kołem zbliżała się do lewej krawędzi jezdni poczuła uderzenie w tylne koło i błotnik. Skuter poleciał kilka metrów, mama również.
    Z uwagi na brak telefonu była zdana na pana, który w nią uderzył. Osoba ta przejęła się sytuacją, zapytała czy wezwać pogotowie ale policji nie chciała wezwać, zaproponował napisanie oświadczenia, przyznał się do winy, powiedział, że jej nie zauważył, podał dane oraz podpisała się na oświadczeniu.
    Mama była w szoku, odmówiła wezwania pogotowia (po kilku godzinach jednak wezwała karetkę, po badaniach wypuszczono mamę do domu z diagnozą silnych stłuczeń oraz skręcenia kręgosłupa szyjnego i zalecenie noszenia kołnierza przez 14 dni)
    Po 30 dniach od wizyty rzeczoznawcy z TU sprawcy, mama otrzymała pismo o przedłużeniu czasu weryfikacji, a w ubiegłym tygodniu pismo odmowne, napisano w nim iż sytuacja zaistniała z jej winy, ponieważ zajechała drogę kierowcy samochodu (zmienił zeznania?)
    Proszę o radę, co w tej sytuacji możemy zrobić?
    Czytałam, że w sytuacji wycofaniu się przez sprawcę z oświadczenia należy zgłosić sprawę do drogówki, ale dzisiaj mama usłyszała od policji aby rozstrzygnąć spór w sądzie.
    Mama jest w trakcie leczenia ortopedycznego i neurologicznego, skuter jest rozbity.
    Proszę o radę.

    Pozdrawiam

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam są dwie możliwe przyczyny odmowy wypłaty odszkodowania Pana mamie przez zakład ubezpieczeń:
      1. sprawca wypadku zmienił zdanie i wezwany przez swój zakład ubezpieczeń napisał oświadczenie, że do wypadku doszło z winy Pana mamy
      albo
      2. zakład ubezpieczeń miał problemy ze skontaktowaniem się ze sprawcą wypadku, np. sprawca wypadku nie odpowiedział na wezwanie zakładu ubezpieczeń do złożenia oświadczenia o przebiegu i przyczynie wypadku, a ponieważ zakład ubezpieczeń chciał się wyrobić w czasie, to z ostrożności odmówił przyjęcia odpowiedzialności za szkodę poniesioną przez Pana mamę na skutek wypadku drogowego.

      Co zatem należy zrobić?
      Po pierwsze jak najszybciej zapoznać się z aktami postępowania likwidacyjnego przed zakładem ubezpieczeń – Pana mama lub jej pełnomocnika ma zagwarantowany dostęp do tych akt, tzn. zakład ubezpieczeń nie może odmówić zgody na zapoznanie się z tymi aktami przez Pana mamę lub jej pełnomocnika (tak samo na sporządzenie ksero lub fotokopii tych akt)

      Po drugie, z Pana opisu wynika, że najprawdopodobniej Pana mama uczestniczyła w wypadku drogowym a nie w kolizji drogowej (obrażenia ciała powyżej 7 dni). Z tego powodu warto złożyć w Prokuraturze właściwej dla miejsca wypadku zawiadomienie na piśmie o popełnieniu przestępstwa spowodowania wypadku drogowego z art.177 par. 1 k.k. z opisem przebiegu zdarzenia plus wszelkie informacje o sprawcy wypadku plus dokumentacja medyczna leczenia Pana mamy po wypadku.

  12. azi pisze:

    Witam. Mialam wypadek na trasie w trakcie wyprzedzania. Mianowicie wyprzedzalam duzego dostawczaka w miejacu gdzie linia jest podwojna przerywana, bez ograniczen i znakow ostrzegawczych o drogach podporzadkowanych. Wprzedzalam z predkoscia ok 80/90 km na godzine. Nagle z za wyprzedzanego przeze mnie dostawczaka wyjechal mi w prost pod kola samochod, ktory chcial skrecic w droge gruntowa. Uderzylam w jego przednie kolo i drzwi, a sama mnie wyrzucilo i dachowalam. Chcialam zapytac co w takiej sytuacji? Nie czuje sie winna poniewaz nie zlamalam zadnych przepisow, a ten kierowca wyjechal tak nagle, ze nie mialam szans na ucieczke i hamowanie. Sprawe wyjasnia policja. Moje auto cale rozbite 🙁

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      z Pani opisu wstępnie można wywnioskować, iż sprawcą kolizji będzie kierowca busa, ponieważ nie upewnił się czy manewr skrętu w lewo będzie bezpieczny dla ruchu drogowego. Także bardzo ważnym czynnikiem jest miejsce położenia Pani samochodu i busa bezpośrednio przed uderzeniem, ponieważ jeżeli Pani już była na wysokości busa a ten dopiero zaczął skręcać w lewo, wówczas wina teoretycznie powinna być bezsporna. Natomiast jeżeli Pani dużo wcześniej widziała, że bus chce dokonać skrętu w lewo, wówczas funkcjonariusze mogą uznać Panią jako winną. Jeżeli oboje Państwo nie poczuwacie się do winy i sprawa trafi do Sądu, wówczas akta postępowania trafią do biegłego, który oceni kto był sprawcą zaistniałej kolizji drogowej.

  13. Wojtek pisze:

    Witam,
    ja mam pytanie dotyczące poniższej sytuacji.
    Jechałem ulicą dwukierunkową, w pewnym momencie zasygnalizowałem zamiar skrętu w lewo po czym od razu się z tego wycofałem gdyż zobaczyłem, że alejka w którą chciałem skręcić ma ustawiony znak zakaz wjazdu. Wcześniej na drodze nie było znaku mówiącego o zakazie skrętu w lewo i także znaku nakazującego jazdę prosto. Jadąc cały czas trzymałem się toru jazdy, cały czas jechałem prosto nawet w momencie sygnalizacji zamiaru skrętu w lewo nie zjechałem do lewej strony jezdni (droga nie ma wymalowanych linii, w pewnym momencie z drogi asfaltowej przechodzi w bruk). Po czym po chwili czuję jak z prawej strony mnie ociera (o prawe przednie nadkole i zderzak) inny uczestnik ruchu, który wyprzedzał mnie z prawej strony w dodatku rozpoczynając manewr wyprzedzania na przejściu dla pieszych.
    Oboje się zatrzymaliśmy by spisać oświadczenie i w tym momencie się sprawa komplikuje gdyż, powiedziałem owemu panu by pisał skoro jego wina. W odpowiedzi usłyszałem kilka niecenzuralnych słów po czym się poinformował, że idzie zadzwonić na policję. Facet się oddalił do swojego auta po czym odjechał z miejsca zdarzenia. Wezwaliśmy z pasażerem policję podając nr rejestracyjny drugiego auta.
    Pytanie mam takie: czy ja wrzucając lewy kierunkowskaz na drodze gdzie nie ma zakazu skrętu w lewo a także nakazu jazdy prosto w jakikolwiek sposób przekroczyłem przepisy ruchu drogowego? czyja jest wina w takiej sytuacji? co grozi kierowcy który zbiegł z miejsca zdarzenia?
    W trakcie wizyty na policji usłyszałem, że najprawdopodobniej dostanę mandat za mylenie innych użytkowników ruchu drogowego. Co mam robić w takiej sytuacji?
    Pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w tej sytuacji nie jest powiedziane wprost, że jest Pan sprawcą kolizji drogowej. W tym miejscu odsyłam do artykułu http://wypadkidrogowe.info/co-to-jest-zasada-ograniczonego-zaufania-i-jak-nalezy-ja-interpretowac/, w którym opisałem zasadę ograniczonego zaufania. Jest tam napisane, że każdy uczestnik ruchu drogowego, może oczekiwać od innego uczestnika ruchu, że ten będzie przestrzegał przepisów panujących w ruchu drogowym. Wyjątkiem od tej zasady jest okoliczność, która jednoznacznie wskazuje na możliwość innego zachowania niż oczekiwane. I właśnie w tej sytuacji kierowca za Panem widząc Pańskie „niepewne” zachowanie powinien zachować szczególną ostrożność. W związku z tym biegły sądowy powinien ocenić kto był winny omawianego zdarzenia drogowego.

  14. kasia pisze:

    witam chciałam zapytac czy gdy mam właczony kierunkowskaz lewy i skrecam w lewo do posesji osaba która za mna jedzie moze mnie wyprzedzic .pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      Pani sprawa nie jest do końca taka jasna. Oczywiście Pani wykonując lewoskręt powinna się upewnić czy może ten manewr wykonać bezpiecznie, nie stwarzając zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Z drugiej strony kierowca pojazdu, który wyprzedza, ma obowiązek upewnienia się czy pojazd go poprzedzający nie wykonuje manewru skrętu w lewo. Tak naprawdę w sprawie powinien być powołany biegły, które oceni na podstawie szkicu zdarzenia oraz zeznań świadków, kto był winnym całego zajścia.

  15. Basia pisze:

    Witam serdecznie.
    Wiosną Mąż miał stłuczkę, motocyklistka wjechała w niego jak w lewo skręcał, chciała go z lewej mimo podwójnej ciągłej wyprzedzać, podczas manewru skrętu, sygnalizowanego wcześniej (są zeznania świadków, bo za nim stało już kilka aut, czekając, aż skręci, żeby jechać dalej)
    policja orzekła że motocyklistki wina ale że musi się odbyć sprawa, bo pani jest asesorem i ma immunitet
    auto Męża na holownik poszło, lewe przednie koło urwane (służbowe auto)
    Pani doznała uszkodzeń ciała, ponad 7 dni leczenia, więc sprawa znalazła się w prokuraturze
    najpierw Męża przesłuchano jako świadka
    potem go poinformowano, ze jest podejrzany o popełnienie przestępstwa
    w opinii biegłego napisano, ze Mąż przyczynił się do wypadku; na tej podstawie z Męża zrobiono winnego
    obecnie sprawa trafiła do sądu, który przysłał akt oskarżenia, proponując warunkowe umorzenie i zapłatę nawiązki na rzecz pani asesor
    i ja nijak nie rozumiem, szczególnie w świetle powyższych zapisów: pani wyprzedzała pojazd sygnalizujący skręt w lewo, ba, robiła to w miejscu, gdzie jest zakaz wyprzedzania (znaki poziome, podwójna ciągła linia), a winny jest Mąż?
    Mąz ma płącić, skoro to On poniósł straty materialne (pani pozbawiła go możliwości wykonywania pracy zarobkowej, bo auto służbowe było do tego niezbędne) i moralne (życie w permanentnym stresie, ze ktoś z niego robi winnego)
    Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki w tej sprawie

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, z Pani opisu wynika, że wypadek spowodowała motocyklistka, stąd oskarżenie Pani męża o popełnienie przestępstwa spowodowania wypadku drogowego wydaje się być nieuzasadnione. W pierwszej kolejności Pani mąż lub jego obrońca powinien jak najszybciej przejrzeć w Sądzie akta postępowania karnego i sporządzić z nich fotokopie. dzięki temu dowiecie się, co zeznała motocyklistka i inni świadkowie zdarzenia (no i czy ogólże zostali przesłuchani).

  16. Tomasz pisze:

    LUDZIE PRZESTROGA NA PRZYSZŁOŚĆ.
    BIERZCIE ADWOKATÓW I TO NAJLEPIEJ Z MIEJSCOWOŚCI GDZIE BĘDZIE ROZPRAWA.
    NA UKŁADY NIE MA RADY.
    JA SIĘ ZLISIŁEM BĘDĄC PEWNYM WYGRANEJ (SYTUACJA OPISANA WYŻEJ Z TRAKTOREM).
    I W MOJEJ SPRAWIE SĄD UNIEWINNIŁ OSKARŻONEGO WIĘC NIE MA WINNYCH KOLIZJI.(BRAK ODSZKODOWAŃ BRAK MOŻLIWOŚCI NAPRAWY AUTA ITP.)
    BIEGŁY NIE BYŁ W STANIE WSKAZAĆ WINNEGO I TO OSKARŻONEMU WYSTARCZYŁO.
    BIERZCIE SWOICH BIEGŁYCH BO WYSTARCZY JEDNA NIEPEWNOŚĆ I SĄD MUSI UZNAĆ ZASADĘ DOMNIEMANIA NIEWINNOŚCI.
    POZDRAWIAM.

  17. oLA pisze:

    Witam. Miałam wypadek w trakcie wyprzedzania dużego busa. Kiedy kończyłam praktycznie wyprzedzać busa, drogę zajechał mi samochód których jechał przed busem bo chciał skręcić w lewo w drogę gruntową. Dodam, że poruszałam się zgodnie z przepisami i nie złamałam żadnego przepisu w trakcie wyprzedzania. Osobą, która chciała skręcić w lewo nie czuje się winna i żąda odszkodowania…Oczywiście sprawę wyjaśniają policjanci i ze wstępnych ustaleń wynika, że samochód który zajechał mi drogę jest winny bo nie upewnił się czy jest pojazdem wyprzedzanym. A jak Pan myśli?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, by w sposób w pełni odpowiedzialny odpowiedzieć na Pani pytanie musiałbym zapoznać się z aktami sprawy. Wstępnie podzielam Pani stanowisko i oceniam, że to kierowca jadący przed busem spowodował ten wypadek, gdyż wbrew obowiązkowi nie upewnił się, że może skręcać w lewo, tzn. nie upewnił się, że lewy pas jest wolny, przez co doprowadził do zderzenia z Pani samochodem.

  18. edyta pisze:

    Witam!
    Pisałam do Pana o wypadku z 15.07.2014 r. Moja sprawa w X 2014 została jak gdyby rozwiązana dostałam od prokuratury ze postanowienie o umorzeniu dochodzenia, w opisie stwierdzono, że pan który dokonywał manewru wyprzedzania doprowadził do zderzenia ze skręcającą w lewo. Niestety krótko się cieszyłam tą decyzją która się uprawomocniła, ponieważ 16.11 ok. godziny 18 przyjechała do mnie policja stwierdzając że to ja jestem sprawcą kolizji, żebym przyjechała w sobotę na komisariat dostanę 6 pkt. i grzywnę ale z grzywną to się dogadamy ponieważ jak mam pracę to dostanę większą a jak nie to mniejszą. W sobotę zadzwoniłam powiedziałam,że nie stawię się na przesłuchaniu bo byłam z mężem w szpitalu, policjant kazał mi tel przyjechać w niedzielę 17.11 więc ja powiedziałam że proszę wezwanie na piśmie, a on powiedział że zaraz dostarczy, więc ja że nie ma mnie w domu, a on powiedział że to nie szkodzi, jak wróciłam do domu jeszcze dobrze nie zajechałam do garażu zostałam przypilnowana i zostało mi wręczone wezwanie. Więc w niedzielę musiałam znaleźć radcę prawnego. Odmówiłam składania zeznań oraz złożyłam pismo procesowe. po wizycie w poniedziałek u pani prokurator i złożeniu skargi na funkcjonariuszy moja sprawa nie została skierowana do sądu. Pan dzielnicowy twierdzi że będzie prowadził oddzielne i niezależne dochodzenie od prokuratury i dochodzeniówki., którzy jednoznacznie określili sprawcę wypadku i poeiedział mi że jestem nidoczytana. Obecnie od nowa wszyscy świadkowie będą przesłuchiwani. Dzisiaj mój tato który jechał ze mną. Proszę o pomoc.

  19. radek-01 pisze:

    Witam serdecznie,
    Ostatnio znalazłem się w podobnej sytuacji jak Pani Edyta, i trochę przeraża mnie finał sprawy. Chciałem kupić samochód używany, i jechałem na jazdę próbną.
    Ja prowadziłem samochód, z tyłu siedział sprzedający.
    Wyjechałem poza teren zabudowany i zacząłem się rozglądać za bezpiecznym miejscem do zawrócenia.
    Zauważyłem znak drogowy A-1 (niebezpieczny zakręt w prawo) oraz A-6c (skrzyżowanie z drogą podporządkowaną występującą po lewej stronie), i uznałem iż będzie to najbezpieczniejsze miejsce, ponieważ nikomu nie przyjdzie do głowy wyprzedzać lub bardzo szybko jechać w takim miejscu.
    Zacząłem zwalniać, ciągle patrząc w lusterko i obserwując jadące za mną samochody. Zauważyłem że kierowcy za mną reagują prawidłowo, tzn. zwalniają widząc moje światła stopu i dostosowując swoją prędkość do mojej.
    Mimo to ciągle obserwowałem sytuację z tyłu bo zdawałem sobie sprawę z faktu iż skręt w lewo na dwupasmowej jezdni jest zawsze manewrem niebezpiecznym i należy zachować ostrożność.
    Kilka metrów przed zjazdem do posesji włączyłem lewy kierunkowskaz, co potwierdzili świadkowie jadący za mną oraz moi pasażerowie.
    Nie było w tym momencie na lewym pasie żadnego samochodu.
    Zatrzymałem samochód, jeszcze raz spojrzałem w lusterka i upewniwszy się że samochody za mną stoją i nikt mnie nie wyprzedza, rozpocząłem manewr zjazdu do posesji.
    W tym momencie nastąpiło zderzenie z samochodem który mnie wyprzedzał. Uderzenie było bardzo silne, odpadło całkowicie lewe przednie koło kierowanego przeze mnie pojazdu (duże auto klasy średniej) który został wyrzucony do rowu a drugie auto pojechało kilkanaście metrów dalej przejeżdżając rów.
    Efekty zderzenia wskazują moim zdaniem na dużą prędkość wyprzedzającego, co potwierdzili również świadkowie.
    Nie mogłem zrozumieć całego zdarzenia, dopiero świadkowie wyjaśnili mi że wyprzedzający kierowca „przeskakiwał” wszystkich i z dużą prędkością „wyskoczył” z za samochodu który stał za mną.
    Ja tej sytuacji nie mogłem zauważyć wyprzedzającego, i uważam że nikt na moim miejscu w tym samym momencie by go nie zauważył.
    Kierowca wyprzedzający całkowicie zignorował zwalniające samochody których to światła stopu musiał widzieć oraz znaki ostrzegające przed niebezpiecznym miejscem w którym tylko on zdecydował się wyprzedzać, pozostałe samochody stały za mną i nikt nawet nie pomyślał o wyprzedzaniu.
    Przecież przed tymi samochodami mógł być wypadek, mógł być ruch wahadłowy lub wiele innych wydarzeń, choćby np. takich jakie miało miejsce.
    Policja przyjechała na miejsce zdarzenia, zatrzymali prawa jazdy i skierowali wniosek do sądu. Policjant jeszcze tylko powiedział że kierowcę wyprzedzającego dobrze zna bo wiele razy go karał za przekroczenie szybkości.
    Jakie mam szanse w sądzie? Co z moim prawem jazdy?

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, nie dostrzegam w Pana zachowaniu na drodze naruszenia przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nie widzę również podstaw do zatrzymania Pana dokumentu prawa jazdy przez Policję. Powinien pan ustalić, chociażby telefonicznie, czy Policja wysłała już do Sądu Rejonowego wniosek o zatrzymanie Pana prawa jazdy wraz z dokumentem prawa jazdy. jeśli tak, to powinien Pan sporządzić i wysłać do tego Sądu pismo – wniosek o zwrot dokumentu prawa jazdy z uzasadnieniem. W uzasadnieniu należy dokonać interpretacji art.135 ust.1 pkt 2 Ustawy Prawo o ruchu drogowym, zgodnie z którym „Policjant może zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem w razie uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów” Jak Pan widzi, chodzi o uzasadnienie 3 argumentów:
      1. w Pana sprawie nie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji
      2. nawet w razie uznania Pana za winnego wykroczenia nie jest celowe orzeczenie wobec Pana przez Sąd zakazu prowadzenia pojazdów
      3. w razie zatrzymania Panu prawa jazdy przez Sąd poniesie Pan bardzo dotkliwe konsekwencje – proszę je opisać, jeśli oczywiście zatrzymanie Panu dokumentu prawa jazdy takie konsekwencje spowoduje.

      • radek-01 pisze:

        Witam,
        Niestety Sąd nie uwzględnił mojego wniosku o zwrot prawa jazdy, powołując się na art. 137 ust. 1 pkt 2 w związku z art. 135 ust. 1 pkt 2. W całej sprawie czuję się ofiarą i już poniosłem konsekwencje bo od miesiąca nie mam prawa jazdy. Jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie? Mam się czuć jak pirat drogowy? Pozdrawiam

        • radek-01 pisze:

          Niedawno kobieta wyprzedzała na skrzyżowaniu motocyklistę skręcającego w lewo (mojego kolegę) i spowodowała wypadek, chłopak był miesiąc w szpitalu z połamaną miednicą, a policja nie zabrała jej prawa jazdy bo przyznała się do winy !!!!! W jakim kraju my żyjemy!!!! Panowie Prawnicy!!! Jestem już miesiąc bez prawa jazdy i nawet nie ma terminu rozprawy. Polska to chory kraj,,,,,, POMOCY !!!!!!!!

  20. Jacek pisze:

    Witam. Kolizja z dzisiaj. Zamierzałem skręcić w lewo. Włączyłem kierunkowskaz. Upewniłem się, że samochód za mną mnie nie wyprzedza. Zacząłem wykonywać manewr i w tym momencie samochód zaczął wyprzedzać i uderzył w mój przedni lewy błotnik. Kierowca był niepełnoletni bez prawa jazdy , wyprzedzał w miejscu niedozwolonym na podwójnej ciągłej. Policja uznała moją winę bo powinienem się upewnić czy nikt mnie nie wyprzedza. Włączyłem kierunkowskaz i się upewniłem. Ja 450 zł mandatu. Osoba bez prawa jazdy 700. Oczywiście moja wina i straty z mojego ubezpieczenia. Czy mam szansę na obronę i zmianę stanowiska policji ?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w Pana przypadku jak najbardziej można się starać o uniewinnienie od zarzucanego Panu wykroczenia. Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że kierowca skręcający w lewo nie ma żadnego obowiązku upewnić się czy nie zostaje wyprzedzany przez inny pojazd w sposób nieprawidłowy oraz w niedozwolonym miejscu. W związku z tym, jak kierowca wyprzedzał Pana na podwójnej ciągłej czyli w miejscu gdzie nie miał do tego prawa to on a nie Pan powinien być uznany winnym tego wykroczenia.

  21. sylwia pisze:

    Czy udzieli mi Pan porady na temat przekroczonych punktów karnych?
    Mianowicie mój znajomy miał kontrolę drogową tydzień temu dostał 5pkt karnych plus mandat jest zawodowym kierowcą (tira) prawo jazdy o 7 lat. Myśli że przekroczył punkty karne o 2 (26). Czy w takiej sytuacji może zrobić jeszcze szkolenie redukujące punkty? nie otrzymał żadnego pisma od starosty

  22. Magda pisze:

    Witam
    w ubiegły czwartek miałam stłuczkę podobny schemat jak u większości: jadę drogą na której jest linia przerywana, włączam kierunkowskaz w lewo chcąc skręcić na posesję.zwalniam, przepuszczam samochody jadące z naprzeciwka , upewniam się w lusterku i nie widzę żadnego zagrożenia.zaczynam skręcać i w momencie jak jestem już równolegle do pasa jezdni uderza mnie audi TT-uderza swoim prawym światłem w moje tylnie koło ,owijam się wokół tego samochodu i ląduje na chodniku ustawiona w przeciwnym kierunku niż jechałam.Nadmienię że za mną stał samochód który zwolnił, jak ja zwalniałam a audi było trzecie.Policjant od razu stwierdził że wina jest moja.Oczywiście mandatu nie przyjęłam ponieważ nie czuję się winna.uważam że gdyby mnie uderzył z przodu to mogłaby być moja wina.Proszę o interpretację.No i czy mam szanse w sądzie.Właściciel audi to znany lekarz i mam trochę obawy czy się z tego nie wywinie.Mam również dwóch świadków-kierowca, który jechał za mną i drugi .,który jechał za audi , którzy widzieli zdarzenie i potwierdzają moją wersję zdarzeń.
    Pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      z Pani opisu zdarzenia można wywnioskować, iż sprawcą omawianej kolizji będzie kierowca, który w Panią uderzył. W związku z tym jak Pani nie przyjęła mandatu sprawa trafi do Sądu Rejonowego, który oceni kto jest winnym całego zajścia. Dla poprawy swojej sytuacji powinna być Pani aktywnym uczestnikiem w procesie karnym i udowadniać swoje racje np. powinna Pani złożyć wniosek o biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który na podstawie szkicu miejsca zdarzenia oraz zeznań świadków powinien ocenić wyłącznego sprawcę kolizji.

  23. Kasiula1851 pisze:

    Witam . Chciałam poradzić sie Pana w podobnej sprawie . W dniu wczorajszym wracaliśmy ze znajomymi z weekendu , przy skrecaniu pod posesję sygnalizowanym wcześniej kierunkowskazem i upewnieniu w lusterku uderzył w nas pojazd który jechał na terenie zabudowanym conajmniej 100km/h. Ten przestępca sam przyznał sie policjantowi, że zagapił się na telefon gdyż dzwonili do niego z pracy. Oznajmił również , że widział kierunkowskaz . Policja stwierdziła winę obustronną . Gdzie tu sprawiedliwość?????? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli kierowca skręcający w lewo odpowiednio wcześniej zasygnalizował wykonanie tego manewru i nie było wątpliwości, że taki manewr będzie wykonywał i mimo tego został najechany na przez pojazd wyprzedzający go to sprawcą zaistniałej kolizji drogowej powinien być kierowca, który wyprzedzał. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż kierowca ten przyznał się, że widział włączony kierunkowskaz, a ponadto zagapił się na telefon to w mojej ocenie nie zachodzą żadne wątpliwości kto jest wyłącznie odpowiedzialny za powstałą kolizję. W związku z tym należy nie zgodzić się z interpretacją funkcjonariusza Policji i walczyć o swoje racje w Sądzie.

      • Kasiula1851 pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź w naszym mniemaniu tez nie pozostawia to wątpliwości lecz realia są inne . Będziemy walczyć o swoje . Pozdrawiam

  24. JarekN pisze:

    Witam! Mam obecnie sytuację gdzie jadąc za pojazdem z prędkością 40 km/h włączyłem kierunkowskaz że rozpoczynam manewr wyprzedzania, przy czym jadący przede mną pojazd nie sygnalizował żadnego zamiaru skręcania. W chwili gdy byłem już prawie na równi z tym pojazdem kierowca wyprzedzanego pojazdu gwałtownie skręcił w lewo w wyniku czego doszło do kolizji. Kierujący pojazdem który wyprzedzałem przyznał się że nie włączył kierunkowskazu, że jest zmęczony po nocnej zmianie i mu się przypomniało że musi jechać do sklepu, który był po lewej stronie. Podpisał stosowne oświadczenie i potwierdził okoliczności na wizji lokalnej wraz z likwidatorem szkód. Po czym otrzymałem kalkulację naprawy mojej szkody na kwotę 5700 PLN a niezależny rzeczoznawca wycenił tą naprawę na kwotę 15000 PLN, a towarzystwo ubezpieczeniowe po otrzymaniu mojego odwołania wydało ponowną decyzję w sprawie odszkodowania, że niby ja jestem współwinny kolizji i dlatego po ponownym rozpatrzeniu sprawy przyznają odszkodowanie w wysokości 2850 PLN czyli 50 % przyznanego wcześniej odszkodowania.
    Co dalej robić ? Proszę o pomoc.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w tej sytuacji nie pozostaje Panu nic innego jak złożenie do Sądu pozwu o odszkodowanie od Zakładu Ubezpieczeń. W pozwie tym powinien Pan opisać całą sytuację oraz dołączyć Pana prywatną opinię wyceniającą szkody na 15 000 zł. Dodatkowo powinien Pan także wnosić o biegłego rzeczoznawcę powołanego przez Sąd, który finalnie wyceni wartość szkód. Dodatkowo jeżeli firma ubezpieczeniowa będzie podnosiła, iż przyczynił się Pan do spowodowania kolizji, wówczas to na firmie ubezpieczeniowej pozostaje udowodnienie tego faktu. Natomiast w mojej ocenie, jeżeli wyprzedzał Pan w dozwolonym miejscu i zasygnalizował Pan ten manewr odpowiednio wcześniej, a kierowca wyprzedzany nie zasygnalizował skrętu w lewo to on jest wyłącznym sprawcą zaistniałej kolizji.

  25. AREK, pisze:

    Witam
    Skręt w lewo autem ciężarowym z naczepą cysterną, teren zabudowany, linia przerywana, kierunkowskaz włączony na 12 sekund przed kolizją(nagranie z wideorejestratora) przy prędkości około 40 km/h, policja po odtworzeniu nagrania stwierdza winę auta osobowego, dochodzi do rozprawy sądowej gdzie biegły sądowy stwierdza moją winę, ponieważ według niego auto osobowe rozpoczęło manewr wyprzedzania wcześniej niż ja włączyłem kierunkowskaz, nadmieniam iż ciężarówka ma cztery kierunkowskazy, sprawdzone przez policję oraz kierowca auta osobowego nie użył nawet sygnału dzwiękowego aby zapobiec tej kolizji. Proszę o radę w/w sprawie.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w tej sytuacji powinien Pan złożyć wniosek dowodowy o opinię uzupełniającą biegłego, który wydał opinię. Biegły powinien odnieść się w swojej opinii do nagrania z monitoringu, iż 12 sekund wcześniej włączył Pan kierunkowskaz z zamiarem skrętu w lewo. Należy podkreślać, iż czas 12 sekund w ruchu drogowym pozwala na ominiecie kilku pojazdów. W związku z tym pojazd, który chciał Pana wyprzedzić na pewno wiedział, iż zamierza Pan wykonać manewr skrętu w lewo lub po prostu nie zauważył Pana kierunkowskazu, co i tak nie uwalnia go od odpowiedzialności karnej za popełnione wykroczenie.

      • AREK, pisze:

        Witam
        Chciałbym dowiedzieć się jak moja sprawa wygląda od strony urzędowej, zostałem wezwany jako świadek, biegły sądowy wydaje dla mnie negatywną opinię, wyrok sądu jest po myśli biegłego, ja oficjalnie(po przesłuchaniu udałem się do pracy) nie znam wyroku sądu.

  26. Łukasz pisze:

    Witam. Linia pprzerywana, ograniczenie prędkości do 50 km/h. Jechałem ze zmajowym znad jeziora i postanowiliśmy coś zjeś. Jadąc zauważyliśmy po lewej stronie zajazd z dwoma wiazdzami oddalonym od siebie o jakieś 300 metrów. W wyniku tego, że zbyt późno zorientowałem się iż jestem bardzo blisko pierwszego wjazdu i nie uda mi się skręcić bez gwałtownego hamowania wiec włączyłem tylko lewy kierunkowskaz i postanowiłem wjechać w drugi wjazd. CałY czas linie przerywana. Kiedy odpowiednio zwolnilem zjechali maksymalnie do osi jezdni z naprzeciwka nikt nie nadjerzdzal wiec spojrzałem w lusterka nie widziałem nikogo wiec ruszyłem i doszło do kolizji. Zdezylismyy się przodami. Kierowca który mnie wyprzedzał przeskoczył przez rów i zatrzymał się 200 metrów dalej w polu. Policjantów nie interesowały żadne okoliczności oprócz mojej wyłącznej winy gdyż nie zastosowałem się do zasady zachowania ograniczonego zaufania. Czy mogę coś w tej sprawie zrobić??

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      wszystko zależy od tego czy przyjął Pan mandat czy odmówił jego przyjęcia. Jeżeli nie przyjął Pan mandatu za spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, wówczas zostanie skierowany wobec Pana do Sądu wniosek o ukaranie. Jak sprawa trafi do Sądu, wówczas powinien Pan powołać biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych aby ocenił, który kierowca był winny całego zajścia. Z Pana opisu można domniemać, że wykonał Pan w sposób prawidłowy manewr skrętu w lewo, ponieważ zbliżył Pan pojazd do lewej krawędzi pasa ruchu, odpowiednio wcześniej włączył Pan kierunkowskaz oraz bezpośrednio przed manewrem spojrzał Pan we wsteczne lusterko. Jeżeli opinia biegłego będzie dla Pana przychylna, czyli biegły oceni, że wina leży po stronie kierowcy wykonującego manewr wyprzedzania, wówczas powinien być Pan uniewinniony od zarzucanego Panu wykroczenia.

  27. Mati pisze:

    Witam. Jadąc na terenie zabudowanym chcąc skręcić w lewo do posesji włączyłem kierunkowskaz w lewo, niestety nie upewniłem się czy jakiś samochód mnie wyprzedza bo stwierdziłam, że dość szybko dałem kierunkowskaz. Była już przerywana linia, ale jakieś 10 metrów przed nią kończyła się jeszcze linia ciągła. Niestety kiedy byłem już przednimi kołami na chodniku samochód, który mnie wyprzedzał uderzył w tylne lewe koło i bokiem przerysował lewy bok auta jadąc do przodu i wylądował na chodniku, a ja na prawym pasie. Jezdnia była mokra po deszczu i policja nie mogła stwierdzić czy kierowca, który mnie wyprzedzał zrobił to na ciągłej linii czy na przerywanej, ślady hamowania także nie były widoczne i zostałem winny. Czy na pewno słusznie?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w tej sytuacji bardzo ciężko jest na podstawie krótkiego opisu ocenić, kto był sprawcą kolizji. Tak naprawdę w Pana sprawie należy powołać biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który na podstawie Pana zeznań oraz drugiego kierowcy, a także materiału dowodowego zebranego przez funkcjonariuszy na drodze oceni, kto był winnym całego zajścia.

  28. Józef K pisze:

    Witam. Jechałem drogą i zamierzałem skręcić w lewo w polną drogę do mojej posesji. Za mną jechały 2 samochody, które widząc, że mam włączony lewy kierunkowskaz zwolniły czekając na możliwość ominięcia mnie z prawej strony. Nie widząc nic w lusterku skręciłem w lewo i w tym momencie poczułem uderzenie . Samochód wyprzedzający uderzył w moje przednie koło i przejechał rów przydrożny wylądował w drugim rowie 40 m. dalej. Nikomu nic się nie stało i myślałem, że wina jest wyprzedzającego, jednak policja stwierdziła, że wina jest wyłącznie po mojej stronie, bo nie zachowałem szczególnej ostrożności podczas lewoskrętu. Nadmieniam, że przed wjazdem do mojej posesji jest 50 m. lini ciągłej. Zgodziłem się przyjąć mandat i punkty karne. Czy wina jest wyłącznie moja i czy mogę wystąpić do sądu mimo przyjęcia mandatu?

    • Józef K pisze:

      Zapomniałem dodać, że policja stwierdziła, że w przypadku uderzenia w moje przednie, lewe koło wina jest po mojej stronie. Gdyby wyprzedzający uderzył w tylne partie mojego auta wtedy sprawa byłaby dyskusyjna. Auto wyprzedzające wyprzedziło 2 auta jadące prosto, bezpośrednio za mną, czekające na mój skręt i opuszczenie jezdni. Z przeciwka nic nie jechało.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w związku z zaistniałą sytuacją i przyjęciem mandatu karnego może Pan wnosić o uchylenie prawomocnego mandatu z powodu nałożenia na Pana grzywny za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Jednakże należy pamiętać, iż wniosek o uchylenie prawomocności mandatu można złożyć w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się mandatu, czyli od dnia jego podpisania. Jeżeli przyjął Pan mandat i minęło już 7 dni, wówczas niestety nie ma żadnej drogi odwoławczej.

  29. AREK pisze:

    Czy biegły sądowy powinien wydać opinię w sprawie kolizji drogowej w której brał udział brat właściciela warsztatu samochodowego z którym wiążą go sprawy zawodowe (jest między innymi likwidatorem szkód)?
    ps. biegły w ocenie zdarzenia skrętu w lewo nie ustosunkował się do włączonego kierunkowskazu oraz nie użycia przez osobę wyprzedzającą sygnału dzwiękowego.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli biegły, który wydał opinię był powołany przez odpowiedni organ, wówczas jak najbardziej powinien wydać opinię. Natomiast zgodnie z art. 196 par. 3 Jeżeli ujawnią się powody osłabiające zaufanie do wiedzy lub bezstronności biegłego albo inne ważne powody, powołuje się innego biegłego. Oznacza to, że jeżeli ma Pan jakieś wątpliwości co do bezstronności biegłego, wówczas powinien Pan wnosić o nowego biegłego, który powinien wydać nową opinię. Jednakże zawsze może Pan wnosić o opinię uzupełniającą tego samego biegłego jeżeli jego opinia jest niepełna lub niejasna albo gdy zachodzi sprzeczność w samej opinii.

  30. michał pisze:

    Witam, wczoraj miałem oto taką sytuację wykonując manewr skrętu w lewo wjechał we mnie motocyklista swoją prawą stroną. (auto ucierpiało od lewej strony w miejscu nadkola i zostało urwane lusterko, i jakieś jeszcze uszkodzenia)

    Facet z motoru ma poważne uszkodzenie kostki w prawej nodze, policja zabrała mi dowód rejestracyjny z powodu lusterka i postrzępionej blachy, kazali czekać na telefon i nic więcej nie wiem. 🙁
    Przed skrętem nie widziałem na lewym pasie za sobą nikogo.
    Migacz włączyłem zdecydowany kawałek przed skrętem, jechałem bardzo powoli ponieważ chwile przed skrętem jechały jeszcze jakieś auta więc zacząłem wcześniej zwalniać, byłem w szoku i nie jestem wstanie dokładnie określić ale chyba 1 auto z przeciwka i 1 auto z lewej wyjeżdżało.
    Wychodzi na to, że motocyklista wyjechał na lewy pas jak już bylem w trakcie manewru w końcu powoli jechałem to miał czas aby podjechać i zjechać na lewo, przed skrzyżowaniem linia ciągła.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w przedstawionej przez Pana relacji można stwierdzić, iż sprawcą kolizji był kierowca motocykla. Jednakże w tego typu sprawach funkcjonariusze Policji, którzy nie wiedzą do końca kto jest winny, kierują sprawę do biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Biegły na podstawie szkicu miejsca zdarzenia oraz zeznań świadków powinien ocenić sprawcę zaistniałej kolizji. Niestety biegły może wydawać opinię nawet kilka tygodni w związku z tym należy czekać na to, komu ewentualnie funkcjonariusz policji postawi zarzut spowodowania wypadku drogowego lub spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

  31. Adrian pisze:

    Witam

    Przeczytałem artykuł oraz część komentarzy i jestem zdziwiony, że wykonując manewr skrętu w lewo z zachowaniem wszelkich środków ostrożności mogę zostać winnym wypadku z nieprawidłowo wyprzedzającym pojazdem.
    Zastanawiam się co może być dowodem na ewentualną moją niewinność w takiej sytuacji?
    Czy zeznanie kierowcy pojazdu jadącego bezpośrednio za mną, że odpowiednio wcześniej zacząłem sygnalizować skręt byłby dla mnie wystarczającym dowodem?
    pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      niestety manewr skrętu w lewo i wyprzedzanie jest bardzo skomplikowanym problemem pod kątem odpowiedzialności karnej. Jednakże zeznania kierowcy jadącego bezpośrednio za Panem, który potwierdzi, że odpowiednio wcześniej zasygnalizował Pan manewr skrętu w lewo powinno uchronić Pana od odpowiedzialności karnej za kolizję lub wypadek drogowy. Dodatkowo Pana zeznania im bardziej szczegółowe, opisujące całe zdarzenia także mogą świadczyć o tym, iż Pana zachowanie nie wypełniło znamion przestępstwa lub wykroczenia.

      • AREK pisze:

        Ja jestem uczestnikiem właśnie takiej kolizji, kierunkowskaz włączony na 11 sekund przed skrętem w lewo na posesję około siedemdziesiąt metrów, nagranie na wideorejestratorze, sprawa w sądzie, Pan biegły wie wszystko, wyliczenia, wzory itp, werdykt wina kierowcy skręcającego w lewo, sędzina uniewinnia osobę wyprzedzającą nie zgodnie z prawem z lewej strony.
        Specjaliści od ruchu drogowego albo obarczają winą kierowcę skręcającego(zasada ograniczonego zaufania p.Soboń Stanisław) albo współwina( przed skrętem należy spojrzeć w lusterko a wyprzedzający nie ma prawa wyprzedzać z lewej strony p.Stefański A.Ryszard).
        Jednym słowem wykonując manewr skrętu w lewo na posesję zgodnie z kodeksem ruchu drogowego popełnia się wykroczenie !!!

        • Paula pisze:

          Miałam identyczną stłuczkę,będę wdzięczna za odpowiedź jak się zakończyła ta sytuacja?
          Ja jestem dopiero na etapie wezwania na zeznani gdyż po kolizji zostałam przewieziona do szpitala(była kierowcą samochodu skręcającego w lewo a samochód wyprzedzający jechał z bardzo duzą predkością).

  32. Józef K pisze:

    Dzisiaj miałem sprawę w Sądzie, na której Sędzia w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że skoro przyjąłem mandat potwierdziłem swą winę i w takim razie inne okoliczności zdarzenia nie mają znaczenia. A przecież złożyłem odwołanie w terminie 7 dni. W związku z tym jaki jest sens składania takiego odwołania, skoro Sędzia go nie chce rozpatrywać? Czy są jeszcze jakieś możliwości odwołania?

  33. pasażer pisze:

    Sytuacja drogowa, droga jedno jezdniowa, ruch nasilony, auta powoli jadą, korek niemalże stoją. Motocykl jedzie blisko osi jezdni – oś jezdni przecina podwójna ciągła, następnie przerywana – zjazd do bocznej uliczki. Ze sznura aut w ułamku sekundy wyskakuje od prawej krawędzi w lewoskręt auto którego nie widać zza poprzedzającego motocykl pojazdu. Nie sygnalizuje wcześniej zbliżając się choćby do osi jezdni.
    Prędkość motocykla 40 km/h zgodnie z przepisami. Uderzenie w bok auta.
    Teraz wyrok – wina motocyklisty, że złamał zakaz wyprzedzania i podwójnej ciągłej. Biegły przyznał że uszkodzenia wskazują na winę obu kierowców.
    Odwoływać się? Są jakieś szanse?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      abym mógł rzetelnie Panu odpowiedzieć na zadane pytanie musiałbym dokładnie poznać treść opinii a dokładniej jej wnioski. Niemniej jednak biegły zawsze powinien ocenić, który kierowca był sprawcą kolizji, a który ewentualnie się przyczynił. Jeżeli biegłyby stwierdził jednoznacznie, że nie można stwierdzić, kto był sprawcą, wówczas kierowca, któremu przedstawiono zarzut powinien zostać uniewinniony od czynu ale należy podkreślić, iż bardzo dużo zależy od opinii, którą wydał biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.

      • AREK pisze:

        Panie Bartoszu, biegli w polskich sądach za swoje opinie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, trzeba nazwać to po imieniu, opinie biegłych są opracowywane na zamówienie !!!

  34. kolizja drogowa podczas wyprzedzania pisze:

    witam dziś miałem taką sytuację że poruszałem się po za terenem zabudowanym na prostym odcinku drogi żadnych znaków zakazu wyprzedzania. Sprawa wyglądała następująco jechałem z tatą za autem które jechało gdzieś 40 km na h postanowiłem je wyprzedzić więc włączyłem kierunkowskaz i gdy przód mojego auta już był wyraźnie przed przodem wyprzedzonego auta to jego kierujący wrzucił lewy kierunek i zjechał po za oś jezdni tak że uderzył w moje prawe przednie drzwi w sumie otarł mi przednie drzwi tylne i tylny błotnik na miejsce zdarzenia wezwałem policję która uznała winę kierowcy wykonującego lewoskręt. mam następujące pytanie otóż winny nie przyjął mandatu i sprawa poszła do sądu więc kiedy dostanę wezwanie do sądu i czy mam szanse wygrać sprawę z góry dziękuję za odpowiedz

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli sprawca wykroczenia nie przyjął mandatu, wówczas sprawa zostanie skierowana z wnioskiem o ukaranie do Sądu. Na początku funkcjonariusz policji powinien przedstawić sprawy zarzut z art 86 par 1 k.k. oraz przesłuchać Pana w charakterze świadka. Policja może odstąpić od przesłuchania Pana w charakterze świadka i od razu przesłać sprawę do Sądu. Sąd po wpłynięciu sprawy z policji może wydać wyrok nakazowy lub od razu wyznaczyć rozprawę. Pan powinien śledzić akta sprawy i zgłosić swój udział jako pokrzywdzonego. Jeżeli Pan to zrobi, wówczas Sąd powinien Pana informować o terminach rozprawy oraz wyroku nakazowym itp.

      • AREK pisze:

        Otrzyma Pan pismo z policji z zapytaniem czy chce Pan być oskarżycielem posiłkowym, będzie miał Pan siedem dni na odpowiedź, jeśli w ciągu siedmiu dni nie da Pan odpowiedzi z automatu nie będzie Pan brał udziału w rozprawie w sądzie. Jeżeli sprawca zgodzi się z wyrokiem sądu, otrzyma Pan pismo z wyrokiem i danymi z polisy sprawcy , natomiast jeśli sprawca przed sądem udowodni swoje racje, to zostanie Pan wezwany do sądu jako świadek obowiązkowy. Decyzja należy do Pana.

  35. poszkodowana pisze:

    Witam, w lipcu tego roku mój mąż zginął w wyniku wypadku samochodowego. Wyprzedzał na podwójnej ciągłej. Samochód, który wyprzedzał ciągnął przyczepkę, która miała niesprawne kierunki (opinia biegłego), więc mąż nie był w stanie zauważyć manewru skręcania. Teren był niezabudowany, wg opinii biegłego mąż jechał z prędkością 88,9km/h. Prokurator uznał tylko i wyłącznie winę mojego męża, ponieważ wyprzedzał w miejscu w którym nie powinien. Złożyłam zażalenie, które zostało odrzucone przez prokuraturę i sprawa trafiła do sądu, sprawę mam 17 lutego, czy mam szansę, że sąd zmieni decyzję? Jak wygląda taka sprawa, czy powinnam wziąć adwokata?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      lewoskręt w polskim kodeksie ruchu drogowego jest bardzo skomplikowanym manewrem, a co za tym idzie odpowiedzialność w przypadku wypadku drogowego nie jest wcale oczywista. Kierowca, który chce wyprzedzić inny pojazd musi się upewnić czy po pierwsze manewr w ogóle jest dozwolony a po drugie upewnić się, że pojazd poprzedzający nie będzie zmieniał kierunku jazdy (np skręcał w lewo). Natomiast kierowca wyprzedzany powinien się upewnić czy może bezpiecznie zmienić kierunek jazdy.

      Oczywiście wyżej wymienione okoliczności są bardzo ocenne, jednakże napisała Pani, że mąż wyprzedzał w miejscu niedozwolonym i także trzeba wziąć to pod uwagę. Bardzo ciężko jest mi ocenić, czy Sąd zmieni decyzję Prokuratora i sprawa trafi z aktem oskarżenia do Sądu, ponieważ nie znam akt sprawy. Jeżeli opinia biegłego jest niepełna, niejasna lub wewnętrznie sprzeczna, to Sąd powinien rozważyć uchylenie decyzji Prokuratora do ponownego rozpoznania.

  36. AREK pisze:

    Panie Bartoszu, proszę Pana o najnowsze wyroki S.N. w temacie kolizji drogowej podczas skrętu w lewo do posesji, zakładając, że skręcający zawczasu włączył lewy kierunkowskaz.

    ps. czy włączenie zawczasu kierunkowskazu w terenie zabudowanym to są cztery mignięcia kierunkowskazu ?

  37. Józef B pisze:

    Witam.
    Jadąc prostą drogą dwukierunkową poza terenem zabudowanym 70km/h (
    lekko z górki i pola uprawne doskonała widoczność w każdym kierunku jak i
    pogoda słońce bezchmurne niebo ) postanowiłem wyprzedzić na pojedynczej
    przerywanej 4 pojazdy jeden za drugim jadące w tym samym kierunku. A
    były to 3 samochody osobowe i z przodu samochód dostawczy z skrzynią
    ładowną o niskich burtach i tylną szybą w kabinie. Po wyprzedzeniu
    trzech osobówek znalazłem się na podwójnej ciągłej o długości około 50 m
    tuż przed samym skrzyżowaniem z drogą podporzątkowaną z prawej strony i
    w chwili kiedy byłem tuż za pojazdem dostawczym ten nagle skręcił w
    lewo do posesji w polu w efekcie czego ostro zahamowałem i z poślizgiem
    okolo 4 metrów uderzyłem w niego w tylną część przedniego koła po czym
    odbił się kilka metrów i zjechał prostopadle do rowu przodem po lewej
    stronie drogi . Po wyjściu z pojazdu podbiegłem do rowu zobaczyć co się
    stało po czym kierowca i dwóch pasażerów opuściło kabinę normalnie
    drzwiami z tym że jeden z nich wyskoczył i po chwili skarżył się na ból w
    nodze. Po wstępnych oględzinach nie było żadnych zadrapań czy siniaków
    lecz kazałem mu leżeć i się nie ruszać po czym szybko wezwałem pogotowie
    po za tym nikt nie miał nawet zadrapań czy siniaków. Ja jechałem sam
    a w aucie dostawczym było 3 osoby. Pojazd mój vw golf 3 ma zniszczony
    cały przód (kasacja pojazdu) a w dostawczym po za przednią szybą która
    wypadła mu po wjechaniu do rowu przydrożnego niewiele uszkodzeń. Po
    paru miesiącach dostałem z policji wezwanie w charakterze podejrzanego z
    art. 177. Tam przedstawiono mi pismo z prokuratury streszczone w trzech
    zdaniach o mojej winie 6 miesięcy odsiadki w zawieszeni na dwa lata i
    zadość uczynienie dla obu pasażerów 3500 i dla drugiego 2500 zł za
    uszczerbek na zdrowiu po wyżej 7 dni to jest po kilka tygodni leczenia,
    lecz skąd u tego drugiego taki uszczerbek na zdrowiu jak w miejscu
    wypadku nic mu nie dolegało i pomagał koledze w dostaniu się do karetki
    na noszach. Co ciekawsze nikt z policji nie pytał mnie bezpośrednio i
    nie sporządził żadnego szczegółowego protokołu z miejsca wypadku.
    jedynie na miejscu spisali z dokumentów jakąś notatkę po czym dali
    podpisać bez przeczytania i oddali prawo jazdy i potwierdzenie
    zatrzymania dow. rejestracyjnego. Na przedstawione zarzuty prokuratora
    co do kary nie zgodziłem się gdyż po przeanalizowaniu całego zajścia na
    drodze uważam że winę ponosi kierowca skręcający w lewo do posesji
    prywatnej. Dodam tylko że podczas tego wezwania wnosiłem o warunkowe
    umorzenie sprawy po czym policjantka kazała mi poczekać poza biurem i
    dzwoniła bezpośrednio do prokuratora po czym on nie zgodził się więc
    zapytała się czy przyznaję się do winy i przedłożyła mi kilka kartek do
    podpisania więc ja powtórnie nie zgodziłem się co do całej kary i
    podpisałem się w kilku miejscach. Obecnie czekam na odpowiedz i
    zastanawiam się co mam zrobić.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      na wstępie należy wyjaśnić, że czasami zdarza się tak, iż pokrzywdzony ponosi obrażenia powyżej 7 dni w późniejszym czasie, które są konsekwencją wypadku drogowego. Jeżeli się Pan nie zgadza z jego obrażeniami, wówczas powinien Pan wnosić o opinię uzupełniającą biegłego lekarza z medycyny sądowej, który albo podtrzyma swoją dotychczasową opinię albo dokona jej korekty. Jednakże jeszcze raz chciałem podkreślić, że czasami takie przypadki się zdarzają i nie jest regułą, że bezpośrednio do wypadku takie obrażenia (powyżej 7 dni) uda się stwierdzić.

      Natomiast co do Pana odpowiedzialności za samo spowodowanie wypadku drogowego to sprawa jest bardzo skomplikowana. Oczywiście jak Pan opisał, manewr wyprzedzania kończył Pan na linii podwójnej ciągłej oraz bezpośrednio przed skrzyżowaniem, czyli w miejscach, gdzie takie manewry są zabronione. Jednakże z drugiej strony kierowca skręcający w lewo jest zobowiązany do tego, czy taki manewr może wykonać bezpiecznie oraz czy manewr ten nie utrudni wyprzedzania kierowcy wyprzedzającemu. Natomiast w mojej bardzo lakonicznej ocenie, ponieważ nie znam szczegółów sprawy mogę przypuszczać, że manewr wyprzedzania powinien Pan zakończyć przed linią podwójną ciągłą, czym można przypuszczać, że Pan jest sprawcą wypadku, a kierowca busa przyczynił się do spowodowania zaistniałego zdarzenia.

      Niemniej jednak jeżeli czuję się Pan niewinny zarzucanego Panu czynu powinien Pan w tym celu złożyć wniosek dowodowy o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, aby ten zbadał na podstawie materiału dowodowego kto jest sprawcą całego zdarzenia.

  38. Dawid pisze:

    Jadąc samochodem włączyłem lewy kierunkowskaz i poinformowałem uczestników ruchu o manewrze skrętu w lewo na teren posesji. Następnie zatrzymałem pojazd, gdyż czekałem na przejazd samochodu nadjeżdżającego z naprzeciwka. Z tyłu za mną utworzyła się kolumna pojazdów ok. trzech aut (dwa samochody na pewno stały a trzeci stał lub dopiero dojeżdżał). Upewniłem się, że uczestnicy ruchu będący z tyłu prawidłowo odczytali mój sygnał świetlny i zamiar skrętu w lewo. Następnie po przejechaniu samochodu z naprzeciwka zacząłem skręcać w lewo i wtedy będąc już przodem pojazdu na drugim pasie jezdni zauważyłem jadący z tyłu wprost na mnie samochód , użyłem klaksonu w celu ostrzeżenia kierującego pojazdem, aby zaprzestał manewru ale on nawet nie hamował tylko skręcił kierownicą dzięki czemu uderzył w lewy tył mojego samochodu. Najprawdopodobniej wyprzedzający dojechał do kolumny samochodów i od razu po wyminięciu się z pojazdem z naprzeciwka dodał gazu i rozpoczął manewr omijania pojazdów z lewej strony nie zachowując żadnych zasad bezpieczeństwa( wysoka prędkość, o czym świadczy duże uszkodzenia samochodów oraz manewr omijania, który rozpoczął się najprawdopodobniej na linii ciągłej).
    Po przybyciu drogówki i przesłuchaniu obu stron stwierdzili że jest moja wina ponieważ nie ustąpiłem pierwszeństwa poruszającemu się po przeciwnym pasie Zgodnie z art. 22 ustawy prawo o ruchu drogowym. Na nic były moje tłumaczenia o dużej prędkości o zakazie wyprzedzania, oraz o nie możności zobaczenia czy ktoś wyprzedza całą kolumnę samochodów ponieważ rozpocząłem manewr zaraz po wyminięciu się z pojazdem jadącym w przeciwnym kierunku, a jedyne co widziałem w lusterku to oddalający się samochód. Moją wersje wydarzeń potwierdziła moja małżonka pasażerka mojego samochodu, oraz kierowca który stał bezpośrednio za mną, który dodał że po tym jak zacząłem manewr w lewo to usłyszała pisk opon i jak się odwróciła to zobaczyła wyprzedzający całą kolumne samochód, który w konsekwencji zatrzymał się na moim aucie.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli funkcjonariusz Policji uznał, że to była Pana wina, a Pan z takim rozstrzygnięciem się nie zgodził, wówczas sprawa trafi do Sądu, w którym będzie Pan obwiniony o popełnienie wykroczenia z art. 86 par KW. W związku z tym powinien Pan dostać wezwanie na komisariat policji w celu złożenia wyjaśnień. Od momentu postawienia Panu zarzutu spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym będzie Pan stroną postępowania, a co za tym idzie może Pan składać swoje wnioski dowodowe. Po pierwsze należy wnosić o przesłuchanie w charakterze świadków osoby, które były naocznymi widzami całego zajścia oraz wnosić o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, które powinien ocenić, który kierowca jest sprawcą zaistniałego zdarzenia drogowego.

  39. Małgorzata pisze:

    Dzień dobry,
    Bardzo proszę o opinię na temat zdarzenia drogowego, w którym uczestniczyłam.
    Teren zabudowany. Pada niewielki deszcz, śliska droga. Włączając się do ruchu z drogi podporządkowanej wykonywałam manewr skrętu w lewo, planując za chwilę wjechać na posesję usytuowaną z lewej strony. Z prawej strony w odległości ponad 100 m widziałam jadące prawym pasem auto. Wjechałam na prawy pas ruchu, wrzucając ponownie lewy kierunkowskaz dojechałam do osi jedni-lewymi kołami po linii przerywanej, przygotowując się za ok. 20 m. do skrętu w lewo na teren posesji. Jadąc powoli spojrzałam w lewe lusterko – lewy pas wolny. W tylnym lusterku widziałam pojazd jadący za mną prawym pasem. Nie sygnalizował zamiaru wyprzedzania (pojazd nie miał także możliwości wyprzedzić mnie z prawej strony, ponieważ droga dość wąska). Będąc w 1/3 skrętu pojazd jadący za mną uderza we mnie. Moje auto lewą lampą ma kontakt z prawym przednim błotnikiem pojazdu. Pojazd odbija się ode mnie i uderza w rosnące przy chodniku drzewo o średnicy 15 cm, ścinając je. Korona drzewa ląduje na posesji, na którą planowałam wjechać. Auto po uderzeniu zatrzymuje się po ok. 40 metrach. Nikomu nic się nie stało. Była to kolizja. Policja po pobieżnych oględzinach – po wysłuchaniu kierowcy tamtego pojazdu, który twierdził początkowo, że jechał z prędkością 60 km/h i nie widział mojego włączonego kierunkowskazu, następnie że bał się hamować bo było ślisko i próbował mnie ominąć – początkowo mnie próbowała przypisać winę za spowodowanie kolizji, a następnie oceniła, że wina jest obopólna. Mandatu nie przyjęłam, podtrzymując że pojazd musiał jechać z dużo większą prędkością i sygnalizował manewru wyprzedzania. Tamten pojazd do kasacji. Sprawa przekazana do sądu. Kto zawinił w Pana ocenie?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli z dużym wyprzedzeniem zasygnalizowała Pani manewr skrętu w lewo, czyli odpowiednio wcześniej zasygnalizowała Pani poprzez włączenie kierunkowskazu oraz zbliżyła się Pani do lewej krawędzi jezdni, przy upewnieniu się za Panią kierowca nie wykonuje manewru wyprzedzania oraz nikt z naprzeciwka nie nadjeżdża, wówczas nie powinna Pani być winna. Jednakże jak sprawa trafi do Sądu to należy wnioskować o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków, który na podstawie zebranego materiału dowodowego powinien ocenić kto jest sprawcą zaistniałej kolizji drogowej.

  40. Małgorzata pisze:

    Poprawka – pojazd nie sygnalizował manewru wyprzedzania

  41. xx pisze:

    Witam.
    Mam problem ponieważ ja skrecajac dostatecznie wczesniej zasygnalizowłam skret w lewo i przysunełam sie do srodka jezdni. z naprzeciwka nic nie jechało i upewniłam sie ze auto za mna jest daleko zaczełam skręcac w lewo jednak w czasie tego manewru uderzyło mnie auto poniewaz postanowilo mnie wyprzedzać wiec skoro byl daleko musiał miec ogromna szybkość ze we mnie uderzył a tam jest 90km/h jest tam podwojna linia ciagła. jednak policjanci zrobili wine obustronna czy mam szanse wygrać ?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli odpowiednio wcześniej zasygnalizował Pan manewr skrętu w lewo, czyli odpowiednio wcześniej włączył Pan kierunkowskaz oraz zbliżył się Pan do lewej krawędzi jezdni i upewnił się Pan, że może ten manewr wykonać bezpiecznie, wówczas nie powinien Pan być winny. Jednakże jak sprawa trafi do Sądu to należy wnioskować o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków, który na podstawie zebranego materiału dowodowego w tym Pana zeznania i drugiego kierowcy, powinien ocenić, kto był sprawcą kolizji drogowej.

  42. Piskle pisze:

    Witam. Wczoraj miałam kolizje. Jechałam przez teren zabudowany. Jechały przede mną dwa samochody. Samochód pierwszy jechał bardzo wolno. Nie miałam sposobności wyprzedzić w terenie zabudowanym bo było trochę zakrętów, pasów dla pieszych. Skończył się teren zabudowany, minelismy pasy ostatnie, zaczęła się linia przerywana. Nadmieniam, że z uwagi na prędkość samochodu pierwszego jechaliśmy jedno za drugim z niewielkimi odstepami. Postanowiłam wyprzedzić oba samochody, upewniłam się ze z naprzeciwka nic nie jedzie. Zmianę pasu zasygnalizowalam wcześniej aby mieć pewność że samochód jadący przede mną zobaczy mój zamiar. Wychyliłam się z za niego. Będąc już całym pojazdem na lewym pasie (zaczął się teren niezabudowany, w koło wszędzie krzaki) wyprzedzilam samochód w środku, będąc już przy pierwszym samochodzie (mój przód był na wysokości jej tyłu) zaczęła zjeżdżać na mój pas i wykonywać manewr skrętu w lewo na niezabudowana działkę. Nie zasygnalizowala tego dostatecznie wcześnie bo dała kierunek dopiero w momencie skrętu. Uderzyłam w jej lewe drzwi. Jechałam na trójce dopiero rozpedzalam samochód. Jechała z taką prędkością że nawet nie zwalniala do skrętu co mi uniemozliwilo kompletnie przewidzenie tego że ma w zamiarze skręt w lewo. Wysiadłam z samochodu, zobaczyłam czy z mojego się nic nie dymi i podeszlam do ich samochodu. Jechali całą rodziną. Małżeństwo i trójka dzieci. Zapytałam czy komuś się coś stało odpowiedzieli że nie. Potem spytałam jak załatwiamy sprawę. Polubownie czy policja. Stwierdzili że policja więc odp żeby dzwonili. Nawet nie znali numeru więc ja zadzwoniłam. Dyspozytorka się mnie spytała czy potrzebne pogotowie. Spytałam się mojej pasażerki czy wszystko w porządku po czym znów podeszlam do rodziny i podczas połączenia się spytałam ich, znów odpowiedzieli że nie potrzeba. Przyjechała policja, zaczęli czynności. Od razu zwrócili uwagę że jechałam anglikiem i zaczęli się krzywic. Zaczęli badać ślady, mierzyli nie moje ślady hamowania, gdy im pokazałam moje otrzymałam odpowiedź z pogardą że ich te ślady nie interesują i że jak chce to mogę je sobie sama jakoś zabezpieczyć do przyjazdu technika. Poszłam i postawilam trójkąt przed śladami. Technik również osadzil moja winę (insynuujac że zaczęło się wyprzedzanie już na pasach) nie rozumieli, że jechaliśmy jedno za drugim. Jestem zła, bo nie miałam żadnej możliwości manewru i uniknięcia wypadku, uważam że to nie była moja wina. Nie przyjelam mandatu. Jeszcze dodam że policja przyjeżdżając na miejsce wypadku również się pytała o pogotowie i również odpowiedź była że nie jest potrzebne. Po jakiejś półtorej godzinie nagle przyleciał helikopter ratowniczy i karetka pogotowia. Helikopter przyleciał i odleciał. Karetka zabrała ta co kierowała i najmłodsze dziecko bo było SENNE. Kobietę niby bolała głowa. Jak przyjechało pogotowie nawet się nie spytał nikt o mnie ani moja pasażerke, czy nie potrzebujemy pomocy albo cokolwiek. Mam mieć przesłuchanie do 9 maja ponieważ jestem tylko na urlopie. Zabrali mi angielski dowód i chcą go tam odeslac do dvla w UK a samochód specjalnie przywiozłam do Polski żeby tu został. Pytanie czy wynajmować prawnika i jakie mam szansę. Teraz byłam w szpitalu dowiedzieć się o stan dziecka. Pani na sorze powiedziała że jedynie policja mi może udzielić takiej informacji ale w poczekalni siedziała ta kobieta co kierowała wczoraj tym samochodem. Podeszlam do niej, grzecznie powiedziałam dzień dobry, wyciągnęłam do niej rękę, swojej mi nie podała. Dowiedziałam się że dziecko jest w domu, a ona stwierdziła że ma wstrzasnienie mózgu i ”bark” cokolwiek to miało znaczyć. Spytałam ja czemu jest tutaj sama, odpowiedziała mi, że co ja się tak interesuje i w tym momencie wkroczyła moja teściowa w akcje twierdząc że chce wyłudzić odszkodowanie. Ta babka wyszła stamtąd i poszła do samochodu na parking SIEDZĄC ZA KIEROWNICĄ. trochę dziwne że jej nie zostawili na obserwacji ze wstrzasnieniem mózgu i ”barkiem” A w dodatku prowadzi sama pojazd mechaniczny 🙂

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli wyprzedzała Pani samochód tj. była Pani w trakcie wykonywania tego manewru odpowiednio wcześniej upewniając się, że samochód przed Panią nie sygnalizuje zamiaru zmiany skrętu w lewo, a Pani manewr wyprzedzania zasygnalizowała odpowiednio wcześniej to wstępnie można ocenić, że zgodnie z zasadami ruchu drogowego nie powinna Pani być winna przedmiotowego zdarzenia. W związku z powyższym nie przyjęcie mandatu spowoduje wszczęcie postępowania przygotowawczego. W tym celu Pani jako strona postępowania powinna wnosić o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który na podstawie zebranego materiału dowodowego powinien ocenić, który kierowca jest sprawcą kolizji. Biegły po przeanalizowaniu dowodów osobowych jaki poza osobowych jest w stanie ocenić kto de facto zawinił.

  43. Agata pisze:

    Witam,
    Proszę o opinie na temat kolizji,której byłam uczestnikiem kilka dni temu. Jadąc drogą o nieoznaczonych pasach ruchu (brak linii, brak zakazu wyprzedzania), w terenie zabudowanym włączyłam lewy kierunkowskaz z zamiarem skrętu na posesję. Upewniłam się,że samochód jadący bezpośrednio za mną odpowiednio reaguje na kierunkowskaz i światła stopu. Upewniłam się również w lusterku wewnętrznym i zewnętrznym o możliwości wykonania manewru na przeciwnym pasie nie był widoczny żaden uczestnik ruchu. Gdy znajdowałam się już prostopadle do drogi którą się poruszałam i częściowo kołami przednimi na chodniku przed posesją, uderzył we mnie inny pojazd ,który próbował wyprzedzić mnie i pojazd jadący bezpośrednio za mną. W efekcie zniszczona została lewa tylna strona mojego samochodu, drzwi pasażera lewe. Proszę o opinie ,kto jest sprawcą kolizji? Pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      w mojej ocenie kierowca, który wyprzedzał jest winny zaistniałej kolizji. Wynika to z faktu położenia Pani samochodu podczas uderzenia. Jeżeli Pani zaczęła manewr wyprzedzania i ustawiła samochód prostopadle do ulicy, a samochód wyprzedzający wykonał manewr bez upewnienia się czy kierowca przed nim nie zmienia kierunku jazdy, wówczas powinien on odpowiedzieć za kolizję drogową. Trzeba mieć na uwadze także fakt, że kierowca bezpośrednio za Panią widział jaki manewr Pani chce wykonać co tym bardziej wskazuje na to, że kierowca, który wyprzedzał nie miał pełnego obrazu sytuacji a co za tym idzie nie powinien wyprzedzać.

  44. Waldek pisze:

    Witam.
    Dzisiaj miałem wypadek i prosiłbym o ocenę sytuacji.
    Teren zabudowany droga o nieoznaczonych pasach ruchu. Na poboczu stoi miniwan 10 metrów za nim mam zamiar skręcić w lewo w drogę podporządkowaną.
    Włączam kierunkowskaz wyprzedzam ciężarówkę i w zasadzie ciągle jadąc środkiem drogi (lub bliżej lewej krawędzi) skręcam w lewo. W tym momencie wpada na mnie motocykl.
    Kierunkowskaz był cały czas włączony. Muszę przyznać że motocykla nawet nie widziałem ale moim zdanie było to prawie wyprzedzanie na trzeciego na skrzyżowaniu.
    Na szczęście motocyklista wstał o własnych siłach z obtarciami nóg i rąk. Oczywiście pojechał do szpitala na badania.
    Od policjantów nic się nie dowiedziałem. Czy mają obowiązek na miejscu ocenić sytuację? Obrysowali wszystko, zrobili zdjęcie i na razie nic nie wiem.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli funkcjonariusze policji na miejscu zdarzenia nie mogli rozstrzygnąć kogo była wina zaistniałego zdarzenia drogowego to pokazuje, że sprawa na obecnym etapie jest nie do ocenienia. Po sporządzeniu odpowiedniej dokumentacji oraz szkiców i następnie ich analizie przedstawią swoją opinię, kto był sprawcą. Mogą jeszcze przed postawieniem zarzutu wezwać Pana i kierowcę motocykla w charakterze świadka i wówczas ocenić komu z Panów przedstawić zarzut. W związku z tym powinien Pan spokojnie czekać na działanie ze strony policjantów.

  45. Tomasz pisze:

    Witam,
    Miałem wczoraj kolizję i prosiłbym o ocenę sytuacji. Teren zabudowany, droga jednopasmowa. Zasygnalizowalem skręt w lewo, odpowiednio wcześniej, ale jak dojechałem do miejsca planowanego skrętu zmienilem zdanie, jako że zdecydowalem że skręcę w prawo w drogę która była jakieś 20m przede mną. Wykonałem lekki ruch kierownicy w prawo i niestety nie zauważylem samochodu wyprzedzającego mnie po prawej stronie, który w tym momencie był już w martwej strefie. Wyprzedzający mnie samochód w momencie wyprzedzania był bardzo blisko mnie, bo wystarczył lekki ruch kierownicy żeby go dotknąć, plus, nie było to uderzenie, tylko otarcie sie prawego przedniego narożnika mojego samochodu z bokiem drugiego samochodu. Policja uważa że wina za wypadek jest tylko moja. Proszę o ocenę sytuacji. Także, zastanawiam sie dlaczego policja nie sprawdziła stanu alkoholu ani u mnie ani u drugiego kierowcy. Pozdrawiam i dziękuję.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      ciężko jest jednoznacznie ocenić na podstawie krótkiego opisu kto był sprawcą kolizji drogowej. Natomiast manewr wyprzedzania z prawej strony jest jak najbardziej dopuszczalny ale kiedy na jezdni są wydzielone pasy ruchu. Gdy takich pasów ruchu wydzielonych nie ma, wówczas kierowca nie może dokonać manewru wyprzedzania z prawej strony. Jednakże nie znam wszystkich szczegółów sprawy i najlepiej będzie jak sprawę zbada biegły z zakresu ruchu drogowego, który na podstawie materiału dowodowego, analizie drogi itp. oceni, który z kierowców jest winny kolizji drogowej.

  46. Mariusz pisze:

    Witam,

    Dwa dni temu miałem wypadek. Proszę o ocenę sytuacji.

    Jechałem na drodze poza terenem zabudowanym. Na prostym odcinku drogi były boczne zjazdy(ala drogi leśna). Chciałem wykonać próbę zawrócenia. Włączyć kierunkowskaz w lewo w celu wjechania na boczną drogę,auto za mna również zwolniło prędkość, bo widziało, że chce skręcić. W momencie zjeżdzania z drogi kolejne auto za mną widząc 2 auta jadące wolno( w tym moje) dokonało próby wyprzedzania. Doszło do zdjeżenia. Ja dostałem centralnie w środek auta miedzy drzwiami, natomiat wyprzedzająca auto centralnie w środek maski. Policja stwierdziła, że wina leży po mojej stronie.

    Proszę o pomoc czy dezycja policji jest słuszna.

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      jeżeli odpowiednio wcześniej zasygnalizował Pan manewr skrętu w lewo oraz upewnił się, że nikt nie chce dokonać manewru wyprzedzania, wówczas nie powinien Pan być sprawcą kolizji drogowej. Wobec tego nie powinien Pan przyjmować mandatu z art. 86 par 1 KW i walczyć o uniewinnienie przed Sądem. Powinien Pan złożyć wniosek o biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który na podstawie zebranego materiału dowodowego oceni, który z kierowców był winny zdarzenia drogowego.

  47. AMIGO pisze:

    Witam !
    Czekając na możliwość skrętu w lewo z drogi pod porządkowanej ( dwukierunkowej ) na drogę główną oczywiście po włączeniu kierunkowskazu i zjechaniu do osi tej drogi zauważyłem w lusterku wstecznym kilka pojazdów stojących w kolejce za mną.
    Po upewnieniu się, że jest możliwość wykonania bezpiecznie manewru umożliwiającego wjazd na drogę główną wrzuciłem bieg i ze względu na znaczną pochyłość drogi podporządkowanej mój pojazd nieznacznie cofnął się do tyłu ( ok. 5 – 10 cm). W tym czasie nie czekając aż ja opuszczę to skrzyżowanie wjechał między mnie a krawężnik z prawej strony pojazd znajdujący się za mną.
    Spowodowało to obtarcie mojego zderzaka i zniszczenie lampy przeciwmgielnej a u tamtego pojazdu rysę długości ok. 1 m.w połowie drzwi przednich i tylnych od strony kierowcy.
    Panie mecenasie bardzo proszę o opinie, kto w takiej sytuacji jest sprawcą kolizji ?
    Pozdrawiam

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      na wstępie należy zaznaczyć, iż manewr wyprzedzania jest bardzo niebezpiecznym manewrem, przy którym należy szczególnie uważać. Jeżeli sygnalizował Pan manewr skrętu w lewo, a z prawej strony wyprzedzał Pana inny pojazd i miał do tego stosowne warunki i podczas wyprzedzania Pana samochód się cofnął to w mojej ocenie (oczywiście tylko stwierdzam na podstawie Pana opisu nie znając szczegółów sprawy) Pana zachowanie spowodowało kolizję drogową. Kierowca, który wyprzedza oczywiście musi zachować zasadę szczególnej ostrożności, jednakże nie może się spodziewać abstrakcyjnych zachowań innych uczestników ruchu. W mojej ocenie chęć wykonania manewru skrętu w lewo daję pewną rękojmie, iż kierowca nie zacznie cofać (nawet mimowolnie), tylko skręci w lewo.

      Wobec powyższego wydaję mi się, że to Pana uznają winnego całego zajścia.

  48. Kolizja 3 pojazdów pisze:

    Witam,

    niedawno brałem udział w kolizji 3 pojazdów. Na drodze dwukierunkowej z wydzielonym pasem zielonym pomiędzy, z dwoma pasami ruchu w każdą stronę, doszło do zderzenia 3 aut. Jechałem lewym pasem ok. 50km/h – dozwolona prędkość wynosiła 70km/h. Warunki panujące – godzina około 20:00, padający deszcz. Przede mną jechało inne auto „B”. Jechałem w odstępie około 5-7 m. Nagle zaczęło mocno hamować, co spowodowało natychmiastowe wykonanie takiej czynności również u mnie. Mimo, iż zareagowałem w ułamku sekundy, podczas hamowania zacząłem zbliżać się do poprzedzającego mnie auta „B” w skutek czego po paru sekundach delikatnie je uderzyłem. W tej samej chwili auto „B” mocno odbiło na prawy pas. W tym momencie moim i pasażera oczom ukazał się pojazd poprzedzający pojazd „B” – pojazd „C”, sygnalizujący skręt w lewo, poruszający się dosłownie pare km/h. Uderzyłem w pojazd „C”. Zaznaczam, że między ucieczką pojazdu „B”, a uderzeniem pojazdu „C” minęło maks pół sekundy. Pojazdu „C” ani ja, ani mój pasażer nie widzieliśmy, mimo, że jechaliśmy bliżej lewej krawędzi pasa ruchu niż pojazd „B”.
    Pojazd „C” został uderzony w momencie gdy znajdował się na „moim” pasie oraz na pasie wydzielonym, przeznaczonym do postoju pojazdów oczekujących do skrętu w lewo, nadjeżdżających z naprzeciwka.
    Na omawianym fragmencie drogi widnieje znak F-10 – „Dozwolone, zgodnie ze strzałkami umieszczonymi na znaku kierunki jazdy z poszczególnych pasów ruchu”:
    1) Lewy pas – strzałka tylko na wprost,
    2) prawy pas – strzałka na wprost dla autobusów przez cały dzień i dla pozostałych uczestników ruchu w godzinach od 17:30 do 6:30 oraz strzałka w prawo dla pozostałych uczestników ruchu)

    Wszystkie 3 pojazdy poruszały się lewym pasem.

    Kolizja miała miejsce na drodze prostej. Zaraz przed miejscem kolizji widnieje wcześniej opisany znak F-10 oraz znak pierwszeństwo przejazdu. Wnioskuje zatem, ze pojazd „C” chciał zawrócić na skrzyżowaniu.

    Pojazd „C” nie posiadał ważnych badań technicznych.

    Wezwana policja nie ukarała na miejscu nikogo. 1 osoba trafiła do szpitala, ale została wypisana tego samego dnia. Jednak policjant stwierdził, że w tym miejscu można zawracać. (opis znaków drogowych zlokalizowanych przed miejsce zdarzenia, w Rozporządzeniu Ministrów Infrastruktury i Spraw Wewnętrznych mówi inaczej)

    Proszę o opinę, kto w takiej sytuacji jest sprawcą kolizji?

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      z zamieszczonego przez Pana opisu w mojej ocenie wynika, iż to Pan jest sprawcą zaistniałej kolizji. Zaczynając od początku po pierwsze według przepisów nie zachował Pan należytej odległości od poprzedzającego pojazdu. Należyta odległość to taki odcinek, który pozwoli Panu na zatrzymanie pojazdu aby nie spowodować niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, co niestety u Pana nie miało miejsca, gdyż lekko uderzył Pan samochód B. Natomiast co do kolizji z samochodem C to sytuacja jest analogiczna i zgodnie z przepisami ustawy prawo o ruchu drogowym jeżeli niedostatecznie obserwował Pan otoczenie i wskutek tego doszło do zdarzenia drogowego to i tak z zasady jest Pan winny nawet w przypadku kiedy samochód Pana poprzedzający wykonywał manewr niezgodny z przepisami.

  49. mati pisze:

    Witam;
    Poniżej opis wypadku
    Słoneczne, sierpniowe popołudnie jedziemy terenem zabudowanym, doga asfaltowa, skręcamy w lewo, wiemy gdzie jechać, sygnalizację zaczynamy kilkadziesiąt metrów przed skrętem, zwalniamy do kilku km na godzinę, z naprzeciwka nic nie ma, zaczynamy manewr skrętu w lewo. W momencie gdy przód naszego auta jest już praktycznie na zjeździe z ów drogi asfaltowej, wbija się w nas bus przewożący ludzi. Siła uderzenia jest tak duża, że spycha nas kilkanaście metrów od uderzenia. Uderzenie naszego auta poszło głównie w drzwi kierowcy i słupek boczny. Kierowca busa twierdzi, że nie widział kierunkowskazu …. ( gdybam, że go oślepiło słońce) a policjant przybyły na miejsce stwierdził, że jest to nasza wina.
    Cała sprawa jest jeszcze w toku, szukam informacji czy jest szansa aby sprawa zakończyła się pozytywnie dla nas?
    Proszę o odpowiedź

    • Bartosz Nadwodny pisze:

      Witam,

      z Pana opisu można wysnuć wniosek, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie kierowcy busa. Jednakże jak funkcjonariusze policji uważają inaczej i zostanie postawiony Panu zarzut spowodowania wypadku drogowego lub spowodowania niebezpieczeństwa w ruchu drogowym to należy wnieść o powołanie biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Biegły na podstawie zebranego materiału dowodowego w tym zeznań świadków powinien ocenić kto był sprawcą zaistniałego zdarzenia drogowego. Może natomiast się okazać, że na początku policjanci będą przesłuchiwali wszystkich uczestników zdarzenia w charakterze świadków i dopiero powołają biegłego na w/w okoliczność i może zdarzyć się tak, że zarzut zostanie przedstawiony nie Panu tylko kierowcy busa.

  50. kmika pisze:

    Jadąc samochodem chciałam zawrócić z kilku metrów zauważyłam po lewej stronie wjazd do posesji ( droga poza obszarem zabudowanym) zwolniłam włączyłam kierunkowskaz upewniłam się że lewy pas jest wolny jadący za mną samochód zwolnił w momencie gdy byłam już przednimi kołami na wjeździe na posesję w tylny bok uderzył mnie samochód który wyprzedał. Wylondowalam w rowie na dachu w odwrotnym kierunku do którego jechałam ( dużym ciężkim samochodem Nissan murano) Kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów wcześniej była linia przerywana potem dla mojego pasa ciągła z przerywaną (ciągła dla mnie) potem przerywana do zjazdu na posesję i następnie podwójna ciągła. Sprawa nie została rozstrzygnięta ponieważ pasażerka z samochodu który we mnie uderzył trafiła do szpitala ze złamaniem (prawdopodobnie coś w klatce piersiowej). Policjanci na miejscu potraktowali mnie jako winną gdyż tamten kierowca twierdził że wyprzedzał kolumnę samochodów i powinnam go widzieć (patrzyłam w lusterko i nie widziałam) czy mam szansę by nie uznano mnie za winną

    • Adwokat Mariusz Stelmaszczyk pisze:

      Witam, bazując na przedstawionym przez Panią opisie oceniam, że nie spowodowała Pani wypadku drogowego, gdyż nie naruszyła Pani przepisów ustawy Prawo o Ruchu Drogowym (dalej w skrócie PoRD), w szczególności art.22 ust. 4 tej ustawy, który wskazuje obowiązki kierującego pojazdem przed i w trakcie wykonywania manewru zmiany kierunku jazdy. Jeżeli w toku postępowania dowodowego zostanie potwierdzone zeznaniami świadków i opinią biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, że wykonała Pani przed skrętem w lewo takie czynności jak: zmniejszenie prędkości pojazdu, zbliżenie się do środka jezdni (linii oddzielającej przeciwne pasy ruchu), zasygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy poprzez włączenie lewego kierunkowskazu, upewnienie się w lewym lusterku bocznym, że lewym pasem ruchu nie porusza się inny pojazd, wówczas nie ma mowy o przypisaniu Pani odpowiedzialności karnej za spowodowanie wypadku drogowego. Jak Pani widzi ogromne znaczenie w tej sprawie ma ustalenie gdzie znajdował się drugi samochód, który wyprzedzał jadące za Panią auta, a potem w Panią uderzył – czy w momencie, gdy przekraczała Pani swój pas ruchu był już na lewym pasie ruchu i już wyprzedzał jadące za Panią pojazdy i czy mogła go Pani dostrzec w lusterku bocznym lub wstecznym, czy tez rozpoczął manewr wyprzedzania, gdy wykonywała już Pani manewr zmiany kierunku jazdy. To właśnie wzajemne usytuowanie Pani samochodu i samochodu, który w Panią uderzył będzie miało decydujące znaczenie w tej sprawie. Bez znajomości akt sprawy mogę wstępnie ocenić, że za przedstawioną przez Panią wersją zdarzenia przemawia chociażby fakt, że do uderzenia w Pani pojazd doszło, gdy była Pani w końcowej fazie manewru zmiany kierunku jazdy oraz bardzo duża prędkość drugiego auta, co spowodowało dachowanie Pani samochodu. W podobnej sprawie, w podobnym stanie faktycznym zapadł wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie o sygn. akt V Ka 757/12, w którym to wyroku Sąd Okręgowy uniewinnił od zarzutu spowodowania wypadku drogowego kierowcę, który zmieniał kierunek jazdy i został wówczas uderzony przez wyprzedzającego inne pojazdy motocyklistę. teza tego wyroku brzmi: Skoro ustanowiony w art. 22 ust. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym obowiązek ustąpienia pierwszeństwa przejazdu dotyczy tylko kierowcy zmieniającego zajmowany pas ruchu, to – a contracto – nie dotyczy ten obowiązek kierowcy zmieniającego kierunek jazdy. Taka interpretacja jest tym bardziej oczywista, kiedy uwzględni się, że obowiązujący uprzednio przepis art. 19 wcześniej obowiązującej ustawy uzależniał wprost możliwość zmiany kierunku jazdy od tego, czy nie spowoduje to zajechania drogi innym kierującym.

      Na koniec proszę się zbytnio nie zrażać opinia Policjantów, którzy na miejscu zdarzenia „zawyrokowali”, że to Pani spowodowała wypadek drogowy. Nie wchodząc w dyskusję na temat wiedzy i doświadczenia zawodowego Policjantów z Wydziałów Ruchu Drogowego często się zdarza, że Policjanci ci zbyt lekką ręką „idąc na łatwiznę” i upraszczając sobie pracę szybko, bez głębszej analizy wskazują na sprawcę kolizji lub wypadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *